Czasem zaczyna się od niczego. Od „słyszałaś?” wypowiedzianego półgłosem, od spojrzenia, które mówi więcej niż całe zdanie, od „ale nikomu nie mów”.
Plotka.
Ona nigdy nie wchodzi z hukiem. Ona się sączy powoli, cicho, na ucho. Niby niewinnie, niby z troską, a jednak potrafi zaboleć mocniej niż krzyk, bo trafia prosto w to, co kruche.
Przez lata myślałam, że plotki są o innych. Potem przyszła taka, która była o mnie. I choć wiedziałam, że to nieprawda, coś się we mnie zacięło. Jeśli ktoś mówi o mnie za moimi plecami, czy mogę czuć się bezpiecznie, gdy patrzy mi w oczy?
Plotka jest jak cień rzucany na czyjeś światło. Najwięcej mówi nie o tej osobie, o której się szepcze, ale o tym, kto szeptał. Jest zwykłym lękiem przebranym w moralność. Jest bólem, który nie umie wyjść wprost, więc ukrywa się za historiami o innych.
A najważniejsze, co chcę Ci dziś powiedzieć, to że ona nie jest o Tobie. Nawet jeśli pada Twoje imię, albo ktoś powtarza Twoje słowa – przekręcone, zniekształcone. To nie mówi o Tobie. To mówi o nim.
Wiem, że boli, ale jeśli masz w sobie czułość do siebie i znasz siebie naprawdę, plotka może się o Ciebie rozbić jak fala o skałę. Może szumieć wokół, ale nie zabierze Ci spokoju. Ty będziesz mieć w sobie prawdę – cichą, spokojną, Twoją.
Nie musisz nikomu udowadniać, kim jesteś. Twoja prawda nie potrzebuje obrony. Ona wystarczy. Zostań przy sobie.
Niech Twój szept nikogo nie zrani.
Pamiętaj, że słowa mają moc – mogą siać spokój lub niepokój. Wybierz mądrze.








Witaj! Twoja opinia jest ważna.