O marzeniach, które przetrwały czas
Już jako dziecko miałam głowę pełną pomysłów. Lubiłam pisać – z wyobraźnią, która nie znała granic. Pamiętam jedno wypracowanie, które było dla mnie szczególnie ważne. Napisałam o tym, że w przyszłości ludzie będą latali na wakacje na inne planety. Dla mnie to było oczywiste, bo dlaczego nie? Przecież wszystko jest możliwe. Planety były dla mnie jak miasta na mapie, tylko trochę dalej.
Niestety, dla kogoś innego to było za dużo i zbyt śmiało. Zostałam oceniona krytycznie. I publicznie. Pamiętam głos nauczycielki, ton pełen dezaprobaty, śmiech kilkorga dzieci – może nie złośliwy, ale wystarczający, żeby zawstydzić.
Zrozumiałam wtedy coś, co zostało ze mną na długie lata: nie wszystkie marzenia są mile widziane, a wyobraźnia, jeśli nie pasuje do cudzych wyobrażeń, może być powodem do wstydu. Lepiej nie pokazywać światu, co się naprawdę nosi w sercu, bo to wszystko może zostać ocenione, wyśmiane i uciszone.
Nie przestałam marzyć, ale przestałam się tym dzielić. Pisałam nadal, ale po cichu, tylko dla siebie. Nosiłam w sobie historie, obrazy, ale nie miałam odwagi ich pokazać. Po co? Po to, żeby znów zostać niezrozumianą, albo, co gorsze, uznaną za „dziwną”, „bujającą w obłokach”, „niepoważną”?
Z czasem uwierzyłam, że kreatywność to coś, co trzeba ukrywać. Że należy myśleć praktycznie, rozsądnie i realistycznie. A marzenia? Marzenia trzeba schować w szufladzie i zamknąć na klucz.
Piszę o tym, bo może i Ty też kiedyś usłyszałaś, że przesadzasz? Może ktoś zgasił ten błysk w Twoim oku, kiedy mówiłaś o tym, co Cię porusza? Może ktoś zlekceważył Twój zachwyt i nazwał go niedojrzałością? A może ktoś, kogo szanowałaś, spojrzał na Ciebie z pobłażaniem? I Ty wtedy poczułaś, że lepiej nie mówić i nie pokazywać, co w Tobie najpiękniejsze? Może nadal nosisz w sobie obrazy, słowa, pomysły, które nigdy nie ujrzały światła dziennego? Może próbujesz je ignorować, ale one wciąż tam są i czekają?
To, co w Tobie – te myśli, marzenia, ta inność – to skarb. Coś, co ma prawo istnieć. A świat wcale nie stanie się piękniejszy, jeśli to ukryjesz. Może właśnie stanie się odrobinę prawdziwszy, jeśli to pokażesz?
Zajęło mi wiele lat, by odnaleźć tamtą dziewczynkę. Przysiąść do niej, posłuchać, wziąć za rękę i powiedzieć: „Już możesz. Już nie musisz się bać”. I przywrócić jej głos.
Twoje wewnętrzne dziecko też zasługuje na uwagę, czułość, na to, by je zauważyć i pozwolić mu znów się odezwać. Spójrz na siebie z łagodnością – jak na kogoś bardzo ważnego. Jeśli świat czasem mówi Ci inaczej, nie pozwól, by zagłuszył tego cichego dziecka w Tobie. Ono wciąż czeka, by przypomnieć Ci, że masz w sobie coś pięknego, co warto pielęgnować.
Byłam kiedyś dziewczynką z głową w gwiazdach. Ktoś mnie ściągnął na ziemię. Jednak planety nie zniknęły. Po prostu czekały, aż znów wzniosę się w ich stronę.
Masz w sobie wszystko, by wzbić się wysoko. Uwierz i leć. Planety czekają. Nie każ im czekać zbyt długo.








Witaj! Twoja opinia jest ważna.