Kawa, blogi i lekcja tolerancji

Dzisiaj rano, przy niedzielnej kawie, zaczęłam scrollować twórczość innych blogerów. Szybko zauważyłam, że do jednych jest mi bardzo blisko, a do drugich – wręcz przeciwnie. Niektóre wpisy od razu mnie poruszały: wzruszały, rozśmieszały, czasem zadziwiały wrażliwością lub nietypowym spojrzeniem na świat. Inne sprawiały, że czułam się, jakbym trafiła do zupełnie obcej rzeczywistości – pełnej tak skomplikowanych przemyśleń, że niemal fizycznie odczuwałam dystans między nami.

W pierwszym odruchu miałam ochotę coś odpowiedzieć, wtrącić swoje zdanie, powalczyć na słowa i skorygować cudzą perspektywę. Jednak zamiast wdawać się w komentarzową wojnę, odsunęłam klawiaturę, wzięłam głęboki oddech i spojrzałam przez okno. Poranne słońce świeciło prosto w szybę, a ptaki spokojnie krążyły nad drzewami. Ukojona tym widokiem, pozwoliłam sobie na chwilę medytacji i nabrałam dystansu.

Zaskoczyło mnie to, jak bardzo potrafi we mnie buzować krew, gdy spotykam się z poglądami sprzecznymi z moim światopoglądem. Przecież staram się być tolerancyjna i otwarta, a jednak życie co chwilę podsuwa mi kolejne lekcje. Zrozumiałam, że tolerancja to nie jest plakietka, którą przypinamy i nosimy z dumą niczym strażnik wartości. To coś, co nieustannie jest wystawiane na próbę. Czasem wystarczy jeden komentarz, jeden wpis, jeden dzień, aby przekonać się, że trzeba ją ćwiczyć na nowo.

W życiu staram się szukać punktów stycznych z drugim człowiekiem. Nawet jeśli różnimy się diametralnie w poglądach czy stylu życia, próbuję dostrzec choćby drobny fragment, który łączy. Może to być wspólna pasja, podobne doświadczenie, a czasem zwykła uprzejmość. Wiem, że nie zawsze się udaje – emocje biorą górę, a człowiek czuje, że już nic nie połączy.

I w tym nie ma nic złego – to ludzka reakcja. Ważne jednak, by zrobić krok w tył i spojrzeć na sytuacje z dystansu. Odłożyć klawiaturę, odczekać chwilę, poczuć emocje, które w nas buzują, a potem – jeśli w ogóle chcemy – wchodzić w dyskusję z sercem, a nie z gniewem.

Nie chcę tu moralizować. Ja sama też się potykam. Czasem łatwiej mi zauważyć cudzą niedoskonałość niż swoją. Chcę się jedynie podzielić tym, co sama sobie uświadomiłam: największa siła tolerancji nie polega na tym, że zgadzamy się ze wszystkim, lecz na tym, że potrafimy dostrzec człowieka obok siebie. Nawet jeśli go nie rozumiemy. Nawet jeśli jego świat jest dla nas zagadką. Nawet jeśli czasem irytuje nas tak bardzo, że mamy wrażenie, że nie da się z nim żyć w jednym świecie.

Łatwo być otwartym, kiedy wszyscy myślą podobnie. Trudniej, kiedy spotykamy się ze zdaniem, które burzy nasz porządek. Może więc ci „dalecy” blogerzy też są nam potrzebni? Pokazują nam nasze granice, uczą cierpliwości i przypominają, że różnorodność bywa wymagająca, ale właśnie dzięki niej świat nie jest nudny.

I tak sobie myślę, że chyba najtrudniejsza, a zarazem najważniejsza lekcja życia brzmi: człowieka można nie rozumieć, ale wciąż można go szanować.

A Ty jak reagujesz, gdy spotykasz się z poglądami zupełnie odmiennymi od Twoich? Odpuszczasz czy wchodzisz w polemikę?

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.