Od akapitu zaczyna się każda opowieść. Nie zawsze potrzeba wielkich słów ani głośnych treści, by coś miało znaczenie. Czasem wystarczy jedno zdanie. Jedna myśl. Jedna strofa. To w nich potrafi zmieścić się cała historia.
Akapity mają swoje rytmy. Niektóre tętnią życiem, inne toną w ciszy. Są też takie, które kończą się nagle, pozostawiając wrażenie przerwy. Do zrozumienia kolejnych trzeba powrócić kilka razy, zatrzymać się, wsłuchać w subtelne znaczenia, które nie zawsze od razu dostrzegamy.
Tak samo jest w życiu – to nie wielkie wydarzenia decydują o jego kształcie, lecz drobne momenty: spojrzenia, gesty, echo rozmowy, które nagle przywołuje dawno minione wspomnienie.
Życie nie zaczyna się zawsze od wielkiego rozdziału. Częściej – od akapitu. Od kilku zdań, które w codziennym zgiełku wydają się niewidoczne, a z czasem okazują się początkiem całej historii. Każdy dzień jest jak akapit: złożony z ulotnych chwil, drobnych, czasem prawie niezauważalnych, a jednak, jeśli poświęcimy im uwagę, układających się w całość.
Czasem bywa tak, że pewne akapity chcielibyśmy przepisać, inne wykreślić, a są też takie, do których chcemy wracać jak do ulubionego fragmentu książki czy filmu. W tych drobnych momentach kryje się prawdziwe bogactwo życia. Tworzą one osobiste archiwum doświadczeń, z którego możemy czerpać siłę, inspirację i radość.
Ja zaczęłam „od akapitu” trzy miesiące temu. To nie był początek całego życia ani pierwsze słowa, które kiedykolwiek napisałam, ale początek nowego rozdziału. Blog stał się miejscem, w którym mogę łączyć to, co tworzyłam przez lata w ciszy, z tym, co chcę pokazać światu. Teksty, które przeleżały w szufladzie, teraz zyskują głos, a ja uczę się zaufać własnym słowom – nawet jeśli pierwszymi recenzentami moich wypocin były jedynie mieszkające w szufladzie pająki. Dziś coraz częściej uchylam tę szufladę. Wyjmuję słowa, otrzepuję je z ciszy i oddaję światu. Pisanie do szuflady było jak oddychanie w zamkniętym pokoju – potrzebne, intymne, ale trochę duszne. Teraz jest trochę inaczej. Teraz każdy akapit ma szansę spotkać drugiego człowieka.
Pisanie tego bloga to dla mnie nie tylko publikacja tekstów. To odwaga wychodzenia z cienia własnych wyobrażeń, sprawdzanie, jak to, co kiedyś było prywatne, rezonuje z innymi. To eksperymentowanie z formą, dopieszczanie tego, co już powstało i obserwowanie, jak kolejne akapity układają się w całość.
Z tych właśnie powodów powstało odakapitu.com.
A Ty? Od jakiego akapitu zaczynasz dziś swoją historię?








Witaj! Twoja opinia jest ważna.