Od dzieciństwa uwielbiam książki. Kiedyś wydawało mi się, że kocham je tylko dla historii, fabuły i tego, co autor chciał przekazać. Myślałam, że liczy się wyłącznie treść – to, co zapisane na stronach. Dziś wiem, że książka to coś więcej. To doświadczenie totalne, które angażuje wszystkie zmysły. To spotkanie, w którym ważne są nie tylko słowa, ale też zapach, dotyk, dźwięk i atmosfera chwili.
Zapach książek – nowych, pachnących farbą drukarską, świeżością, jakby dopiero przyszły na świat. Albo tych starszych, z lekko pożółkłymi kartkami, niosących w sobie kurz, czas i wspomnienia ludzi, którzy już wcześniej je otwierali. Czasem wilgotnych od deszczu za oknem, a czasem nagrzanych porannym słońcem. To nie tylko papier i farba – to zaproszenie do innego świata, obietnica historii i emocji, które tylko czekają, by je odkryć.
Dźwięk przewracanej strony jest równie wyjątkowy. Subtelny, delikatny, niemal niezauważalny. Każde przesunięcie palców po papierze, każdy szelest kartek przypomina, że w tej chwili dzieje się coś wyjątkowego – podróż w świat, którego nie byłoby bez tej książki.
Książki uczą mnie uważności. Nie tylko wobec słów i historii, ale także wobec samego procesu obcowania z nimi. Dla mnie to więcej niż samo czytanie. To zatrzymanie czasu. To chwila tylko moja – osobisty azyl, w którym świat zewnętrzny milknie, a ja mogę na nowo wsłuchać się w siebie.
W dobie e-booków i audiobooków, w świecie pełnym ekranów, powiadomień i nieustannego hałasu, te zwykłe, proste doznania stają się czymś rzadkim i prawdziwym. Książka nie miga, nie krzyczy, nie domaga się uwagi. Może właśnie dlatego tak je kocham – bo przypominają mi, że piękno kryje się w tym, co ulotne i ciche.
Często wybieram książki w zależności od nastroju. Czasem sięgam po coś lekkiego, gdy potrzebuję odpoczynku. Innym razem wybieram historie trudniejsze, gdy chcę zmierzyć się z własnymi emocjami. Bywa, że książka przyciąga mnie tematyką, która aktualnie mocniej mnie porusza, albo odpowiada na pytania, które dopiero we mnie dojrzewają. I może to jest właśnie najpiękniejsze – że każda książka znajduje nas w odpowiednim momencie. Że otwieramy ją wtedy, kiedy jesteśmy gotowi, by coś z niej usłyszeć.
A Ty? Co czujesz, gdy otwierasz książkę i słyszysz szelest kartek? Czy dla Ciebie to także coś więcej niż zwykły dźwięk? Może i Ty pozwalasz sobie na chwilę, w której świat zewnętrzny milknie, a Ty stajesz się częścią innej historii – choćby tylko na kilka stron.
4 odpowiedzi na „Książka – więcej niż słowa”
-
That’s true! Same here, I love to read real book not ebook!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
-
I’m so happy to meet someone who truly enjoys real books!📖 Do you have a favorite you always find yourself going back to?
PolubieniePolubienie
-
Hahaha! I have some! “The Council of Dads”,
“What I wish I knew when I was 20”PolubieniePolubienie
-
Oh, I’ve heard of „The Council of Dads”, but not the other one!
PolubieniePolubienie
-
-








Witaj! Twoja opinia jest ważna.