Od jakiegoś czasu niedziela to dzień, w którym publikuję wpis. Zwykle przychodzi do głowy coś do napisania – myśl, zdanie, obraz, który chcę zostawić na ekranie. Dziś jednak słowa nie przychodziły. Głowa ziała pustką, rozproszone myśli wirowały bez ładu i składu. Chciałam pisać, próbowałam ułożyć coś sensownego, coś, co zostanie i będzie miało jakąś wartość. Tak bardzo kocham to robić i tak bardzo tego nie potrafiłam. To bolesne doświadczenie, kiedy coś, co jest moją pasją, nagle staje się źródłem frustracji.
Zaczęłam w myślach podważać sens tego, co robię. Bo przecież to nie ma znaczenia. Bo nikt tego nie czyta. Bo nie mam nic ciekawego do przekazania. Bo jestem beznadziejna. Uznałam, że czas na powrót do mojej pisarskiej szuflady, w której przez lata gromadziłam swoje teksty. Głodne lektury pająki, które tam mieszkają, już pewnie zacierają rączki. Autosabotaż – level hard.
Przez dłuższą chwilę wpatrywałam się tępym wzrokiem w pusty ekran i nagle przyszło olśnienie. Zrozumiałam, że nie o to chodzi, żeby zmuszać się do słów. Czasem najlepsze rzeczy przychodzą, gdy pozwalam im po prostu się zdarzyć. Zrozumiałam, że czasami trzeba odpuścić – nie tylko w pisaniu, ale także w obowiązkach i oczekiwaniach wobec siebie. Postanowiłam pozwolić rzeczywistości płynąć własnym tempem. Zaakceptowałam, że nie wszystko musi mieć sens, że nie wszystko musi się udać od razu.
Kiedy odpuściłam, zaczęło dziać się coś subtelnego. Emocje same się układały, myśli przychodziły i odchodziły spokojnie, świat zwolnił, a ja zaczęłam zauważać drobne rzeczy, które wcześniej umykały mojej uwadze.
I właśnie wtedy, kiedy myślałam, że nic nie powstanie, słowa przyszły same. Z głębi serca, bez pośpiechu i przymusu. Nie dlatego, że musiały, nie dlatego, że ktoś na nie czekał. Powstał ten tekst – może nie wielki, może nie idealny, ale prawdziwy. Taki, który ma sens, bo wyrósł z tego, co naprawdę we mnie.
Odpuszczanie nie jest porażką. To moment, w którym uczymy się cierpliwości wobec siebie i życia. Nie wymuszamy niczego, nie gonimy efektu – pozwalamy, by pojawił się naturalny porządek, którego wcześniej nie dostrzegaliśmy.
Czasami trzeba odpuścić. I wtedy dzieje się magia.








Witaj! Twoja opinia jest ważna.