Dziś opowiem Ci o dwojgu towarzyszach, którzy nigdy nie idą osobno. Jeden ściska gardło, odbiera sen i potrafi sparaliżować. Drugi często tylko drży w kącie i udaje, że go nie ma. Oboje mieszkają w każdym z nas. Czasem kłócą się o pierwszeństwo, czasem trzymają za ręce. Wciąż próbuję zrozumieć, czy jedno może istnieć bez drugiego. Oto oni: strach i odwaga.
Strach nie nosi czarnego kaptura i peleryny. Wręcz przeciwnie – ma twarz aż nazbyt znajomą. Twarz nauczyciela, który kiedyś Cię zawstydził. Twarz kobiety z okienka w urzędzie. Twarz wspomnienia, które pojawia się bez zaproszenia. Nie zawsze wchodzi z impetem. Czasem jest subtelny i tylko delikatnie skrzypnie klamką. Siada naprzeciwko jak ktoś, kto wie, że nie musi się przedstawiać. Zna Cię dobrze. Potrafi mówić Twoim głosem: „Może nie dzisiaj. Może to za dużo. Może się ośmieszysz. Zawiedziesz, stracisz. Po prostu zostaw. Nie dasz rady. Nie rób tego”
Strach wie, kiedy się zawahasz. Zna każdą historię, którą próbujesz zostawić za sobą. Zna Twoje porażki. Wie, kiedy płakałaś w łazience. Kiedy spóźniłaś się z zapłatą. Kiedy ktoś patrzył na Ciebie z góry. Kiedy czułaś się mała i niewystarczająca.
Strach bywa bardzo racjonalny. Ma argumenty, które znasz od dziecka. To ten stary głos, który mówi: „Nie wychylaj się, nie ryzykuj, nie komplikuj”. I nie mówi tego, żeby Ci zaszkodzić. Strach nie jest wrogiem. Nie jest słabością. On chce Cię chronić. Przypomnieć, że kiedyś bolało. Że świat potrafi być brutalny. Że lepiej nie ryzykować. Czasami to naprawdę dobrze, że nie robimy kroku. Czasem trzeba przeczekać i nabrać dystansu. Strach nie tylko zabiera – czasem po prostu broni.
A odwaga… Odwaga nie zawsze staje na barykadach i krzyczy. Nie musi być heroiczna. Nie dostaje się za nią owacji na stojąco. To nie punkty do zdobycia. I nie jest obowiązkowa. Niekiedy nie jesteśmy na nią gotowi. I to też jest w porządku. Nieraz największą odwagą jest powiedzieć: „Dziś się boję” i nie robić nic więcej. Nie każdą walkę trzeba wygrać. Nie wszystko trzeba przezwyciężyć. Bywa, że odwagą jest po prostu to, że nie uciekamy, że trwamy mimo wszystko. To ten moment, kiedy serce bije jak szalone, kolana się uginają, a Ty i tak zostajesz. Odwaga to nie brak strachu. To decyzja, że coś innego jest ważniejsze niż strach.
Odwaga może przyjść jutro. Może przyjść późnym popołudniem. Albo nad ranem, kiedy wstaniesz i zrobisz to, czego wczoraj nie mogłaś. Odwaga nie zawsze ma dobry timing, ale kiedy przychodzi – to się czuje. Nie jesteśmy odważni, zamiast się bać. Jesteśmy odważni pomimo strachu.
I tak żyjemy pomiędzy strachem i odwagą. Jednego dnia robimy coś, co jeszcze wczoraj było nie do pomyślenia. Innego zatrzymujemy się w pół kroku i mówimy: „Nie dzisiaj. Nie dam rady”. I to też jest siła. Nie chodzi o to, żeby być bohaterem. Czasem chodzi tylko o to, żeby nie zgubić siebie.
A jeśli pytasz, kim jestem, żeby o tym mówić?
Jestem tą, która się bała i została. Która wczoraj nie miała odwagi, ale dziś jednak spróbowała. Która czasem z bijącym sercem weszła w coś, co ją przerażało. A czasem nie miała siły zrobić cokolwiek.
Oto ja. Ze strachem, z odwagą, z wątpliwościami. Oto ja. Cała.
4 odpowiedzi na „Opowieść o dwojgu towarzyszach”
-
⭐⭐⭐⭐⭐ 👏
PolubieniePolubione przez 3 ludzi
-
Dziękuję!💛Twój komentarz daje mi mnóstwo energii do pisania dalej.
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
-
-
Czasem wygrywa w nas strach…. A czasem odwaga.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
-
Tak, to prawda> Czasem wygrywa strach, czasem odwaga, ale każde spotkanie z nimi uczy nas czegoś o nas samych.
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
-








Witaj! Twoja opinia jest ważna.