Dziennik pokładowy – 8 listopada 2025
Załoga: ja (reszta zdezerterowała).
Stan emocjonalny: falowanie umiarkowane z tendencją do sztormu.
Poziom zanurzenia: zwiększam.
Na powierzchni klimat typu: „wszystko mnie przerasta”.
Sprzęty gospodarstwa domowego ogłosiły strajk generalny.
Zmywarka zawiesiła się i chyba pisze manifest.
Lodówka patrzy na mnie chłodno.
Czajnik syczy jak Linda „Nie chce mi się z tobą gadać”.
A pralka warczy, jakbym zrujnowała jej życiowe plany.
Do tego sąsiedzi uruchomili operację „Wiercimy Bez Końca”.
Mój mózg próbował wysłać sygnał SOS, ale został zagłuszony przez wiertarkę udarową.
Więc się zanurzam.
Włączam Yellow submarine… i podejmuję misję ratunkową:
kupiłam płatki pod oczy i maseczkę.
Oficjalnie: „dbam o siebie”.
Nieoficjalnie: przykleiłam sobie koła ratunkowe na twarz.
Tu pod wodą jest ciszej.
Bez oczekiwań.
Bez konieczności tłumaczenia się.
Tutaj ja jestem kapitanem – decyduję, co wpuszczam na pokład.
Czasem wyciągam peryskop, by sprawdzić, czy świat już zmienił minę.
I dzisiaj – zmienił.
Kasia z Serdecznej Przystani poleciła mnie na swoim blogu.
[Zajrzyj do niej tutaj➡️https://serdecznaprzystan.wordpress.com/2025/11/08/kawa-z-cytatem-troche-humoru-i-refleksji-z-czyjegos-swiata/]
Miły sygnał z powierzchni.
Jak list w butelce.
Gotuję coś dobrego.
Nalewam wino.
Sprawdzam, co słychać u mnie,
a nie co słychać „na powierzchni”.
A jutro zdecyduję, czy wracam na ląd.
Koniec transmisji.
2 odpowiedzi na „Pod powierzchnią”
-
Miłe zaskoczenie w butelce – dzięki za wspomnienie mojego bloga!
PolubieniePolubione przez 4 ludzi
-
Miło wiedzieć, że mój sygnał z łodzi dotarł na powierzchnię 😊
PolubieniePolubione przez 3 ludzi
-








Witaj! Twoja opinia jest ważna.