Są takie momenty, kiedy nagle orientuję się, że w środku, we mnie, zrobiło się pusto. Jakby wszystkie słowa, emocje i myśli, które jeszcze wczoraj krążyły po głowie, wycofały się, schowały, uciekły w swoje własne ciemne zakamarki. Nie dlatego, że nie mam historii do opowiedzenia. Wręcz przeciwnie – jest ich zbyt wiele, zbyt ciężkie, zbyt blisko skóry.
Pustka nie przychodzi z zewnątrz. Ona wyrasta ze mnie, jakby w odpowiedzi na coś, co trwało za długo i niosło zbyt duży ciężar.
Pustka potrafi być mylona ze spokojem, ale to nie jest ta sama cisza. Spokój ma miękkie brzegi, a pustka – twarde. Spokój koi, a pustka zawiesza wszystko w miejscu. Spokój pozwala oddychać, a pustka przypomina o oddechu dopiero wtedy, kiedy zaczyna go brakować.
W pustce nie ma miejsca na twórczość. Pisanie nagle przestaje być możliwe. Litery nie chcą się układać, zdania uciekają jak spłoszone ptaki, a wewnętrzny narrator siada w kącie i mówi: „nie dziś”. I w pierwszej chwili człowiek myśli, że stracił coś ważnego. Że skończyła się jego zdolność do przekuwania myśli w słowa.
A jednak pustka bywa potrzebna. To w niej emocje, które ostatnio dotknęły zbyt mocno, znajdują nowe miejsce. To w niej myśli przestają biegać w kółko i powoli wracają do swojego naturalnego rytmu. To w niej zaczynam znowu czuć – ale już bez drżenia, które towarzyszyło mi przez ostatnie dni.
Pustka to nie brak historii. To pauza między jedną prawdą a drugą. Między tym, co mnie poruszyło, a tym, co z tego zrozumiem. Między emocją a słowem, które dopiero ma się narodzić.
Pustka pojawiła mi się tam, gdzie wcześniej było miejsce na pisanie. Jakby ktoś zgasił światło, a zdania, które kiedyś przychodziły same, stanęły pod drzwiami i zamilkły.
To nie jest koniec pisania. To moment, w którym moje wnętrze odpoczywa. Zwalnia. Układa się na nowo.
A kiedy ta pustka zacznie pękać – powolutku, delikatnie, jak lód pod marcowym słońcem – wtedy wróci jedno słowo. Nie od razu wiele. Jedno. A po nim kolejne. I jeszcze jedno. I zanim się zorientuję, znów będę pisała. Nie dlatego, że muszę, ale dlatego, że znów będę miała w sobie miejsce, by coś poczuć.
A kiedy te słowa wrócą – a one zawsze wracają – będą jak oddech po zbyt długim wstrzymaniu powietrza.








Witaj! Twoja opinia jest ważna.