W drodze

W drodze

Przez pół roku prowadzenie bloga zaczęłam zauważać coś, co wcześniej wydawało mi się oczywiste, a jednak umykało w samym akcie pisania: to, co piszę i jak piszę, zmienia się razem ze mną. Zależy od tego, czego doświadczam, co czuję i w jakim miejscu się znajduję – nie tylko fizycznie.

Pisanie nie jest już dla mnie tylko zapisem myśli, lecz ich konsekwencją. Echem dni, rozmów, ciszy. Są momenty, kiedy słowa się buntują i sprawdzają granice formy. Wtedy pojawia się potrzeba eksperymentu – nie z ambicji, ale z braku innego języka. Jakby nie wystarczyło opisać, trzeba było rozebrać zdanie na części i zobaczyć, co zostanie.

Są też chwile, kiedy potrzebuję prostoty. Nazwania rzeczy po imieniu. Oparcia stóp o coś twardszego niż metafora. Wtedy zdania układają się gładko, niemal same, jakby wiedziały, dokąd zmierzają.

Gdy życie jest intensywne, mniej interesuje mnie opowiadanie historii od początku do końca. Tekst ucieka w bok, szuka obrazu – jednego zdania, które uniesie ciężar całości. Pojawiają się niedopowiedzenia, miejsca, w których czytelnik musi się zatrzymać. Pełne wyjaśnienie okazuje się zbyt proste wobec tego, co naprawdę dzieje się w życiu.

Te ostatnie, eksperymentalne teksty przyszły do mnie naturalnie. Były próbą poradzenia sobie z nadmiarem emocji i myśli, które nie mieściły się w klasycznej narracji. Czasem miałam wrażenie, że to nie ja piszę, tylko one piszą się przeze mnie – bez potrzeby domykania sensu.

Teraz pojawiła się potrzeba innego rodzaju pisania. Spokojniejszego. Bardziej osadzonego. Takiego, w którym zdanie nie musi udowadniać swojej odrębności, a metafora nie unosi się wyżej niż treść. Powrotu do historii, do konkretu, do człowieka – również tego, którym sama jestem.

Ten „powrót na ziemię” nie jest rezygnacją z eksperymentu, ale jego konsekwencją. Po okresie lotu przychodzi moment lądowania: sprawdzenia, co naprawdę zostało, co da się przenieść dalej, a co było tylko chwilową potrzebą. Zauważam, że chcę teraz pisać bliżej życia – prostych doświadczeń, które nie potrzebują formalnego zaplecza, żeby wybrzmieć.

Nie wiem jeszcze, czy ten ruch będzie trwały, czy to rytm, który będzie się powtarzał. Coraz wyraźniej jednak widzę, że mój blog nie jest projektem literackim w próżni. Jest zapisem drogi, zmiany, wewnętrznych przesunięć, które znajdują swoje odbicie w zdaniu.

Pisanie nie wyprzedza życia, tylko idzie krok za nim. Zatrzymuje to, co akurat daje się nazwać, a resztę zostawia poza zdaniem. Teraz potrzebuję właśnie takiego pisania – bliżej ziemi, bliżej tego, co rzeczywiste.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.