Wszędzie słyszymy, że trzeba coś ze sobą zrobić. Ćwiczyć, wyrabiać nawyki, rozwijać się, osiągać cele. Internet pełen jest idealnych obrazków ludzi, którzy do czegoś „doszli” – wysportowanych, produktywnych, zorganizowanych. A Ty? Zjadłaś ciastko, odpuściłaś trening, nie zrobiłaś tego, co planowałaś. I nagle w głowie pojawia się myśl: „Jestem gorsza”.
To nie jest wyłącznie kwestia braku dyscypliny. To efekt tego, że człowiek nie jest dobrze zaprogramowanym komputerem. Nie działa według algorytmu. Jest istotą sprzeczną, podatną na zmęczenie, emocje i błędy. Chce robić dobrze, a wychodzi… no właśnie. Inaczej. Gorzej. Albo wcale. I to nie jest żadna anomalia. Błądzenie, schodzenie z obranej drogi, a czasem powtarzanie tych samych pomyłek to nie wyjątki. To część naszego życia.
Kiedy ktoś odnosi sukces – zdobywa wymarzoną pracę, realizuje trudny projekt, wychodzi z nałogu, w widoczny sposób poprawia swoje życie – łatwo powiedzieć, że „da się”. Widzimy efekt końcowy: pracę, trzeźwość, zmianę. Nie widzimy chaosu po drodze. Dni, kiedy nic się nie działo. Momentów, w których wysiłek nie przynosił nic poza zmęczeniem.
Ten sam chaos istnieje w naszych codziennych zmaganiach, tylko rzadziej nazywamy go „drogą do celu”. Każdy z nas ma swoje ograniczenia, na które nie zawsze mamy wpływ. Planujesz trening, a w pracy wydarza się coś nieprzewidzianego. Obiecujesz sobie zdrowy posiłek, a w połowie dnia sięgasz po batonika, bo nie masz czasu lub siły. Chcesz zmienić nawyki, a w głowie słyszysz: „inni potrafią, a ja nie”.
Nie chodzi o usprawiedliwianie wszystkiego ani o rezygnację z działania. Chodzi o zauważenie prostego faktu: błędy i potknięcia są wpisane w nasze życie i nie przekreślają wysiłku, który podejmujemy. Można się mylić i nadal próbować. Można upaść i wstać, nie mając jeszcze pewności, co zadziała, a co nie. Niedoskonałość nie przekreśla wysiłku – nadaje mu kontekst. Pokazuje, że życie rzadko układa się w linię prostą.
Każda próba, nawet nieudana, coś o nas mówi. Każde potknięcie odsłania sprzeczności, z którymi się zmagamy. Nie da się ich pominąć ani wykreślić z życiorysu. Są częścią tego, kim jesteśmy i jak poruszamy się w świecie, w którym oczekiwania i rzeczywistość rzadko idą w parze.
To nie jest prosty podział na „robię wszystko źle” kontra „robię wszystko dobrze”. To przestrzeń, w której mieszczą się oba te doświadczenia jednocześnie.
Nie wszystko da się rozwiązać ani logicznie wytłumaczyć. Nie każdą decyzję można zamknąć w sensownym wniosku. Nie zawsze zmiana prowadzi tam, gdzie byśmy chcieli. Nie ma jasnego przepisu na to, jak nie czuć się gorszym, gdy inni osiągają to, co my sobie wyobrażamy. Nie ma sposobu, żeby każde potknięcie zamienić w sukces. Jest tylko codzienna praktyka – nie w sensie perfekcyjnego „doskonalenia siebie”, ale w sensie poruszania się naprzód, mimo wahań, sprzeczności i własnych ograniczeń.








Witaj! Twoja opinia jest ważna.