Są takie momenty, kiedy człowiek wie, że musi coś zmienić. I nie chodzi o drobiazgi, jak zmiana tapety w telefonie albo reorganizacja biurka.
Po prostu człowiek patrzy na swoje życie i myśli: „a co by było, gdyby nic nie było?”.
No właśnie.
Po dłuższym namyśle podjęłam decyzję o całkowitej zmianie kierunku tego bloga.
Od dziś nie będzie tu już miejsca na słowa, zdania ani żadną formę tekstu.
Tak, dobrze czytacie – blog przechodzi w tryb pełnej wizualnej ciszy.
To miejsce stanie się przestrzenią czystą jak nowy zeszyt. A nawet czystszą, bo w zeszycie zawsze jest pokusa, żeby coś napisać. Tutaj nie.
Dlaczego?
Bo wierzę, że milczenie potrafi powiedzieć więcej niż tysiąc słów.
W praktyce oznacza to, że:
• wpisy będą od teraz całkowicie puste
• komentarze również nie będą zawierały treści
• interakcja z blogiem sprowadzi się do jednego: uważnego patrzenia
To naturalny krok w stronę minimalizmu, którego od dawna brakowało w internecie. W świecie przeładowanym treścią w końcu pojawi się przestrzeń na… nic.
Doszłam do przekonania, że nadmiar treści w przestrzeni internetowej prowadzi do przeciążenia informacyjnego, a ograniczenie komunikacji może stanowić wartość samą w sobie.
Niektórzy powiedzą, że to odważne.
Inni, że dziwne.
A ja powiem, że jeśli dotarliście aż tutaj i czujecie lekkie niedowierzanie – spokojnie.
To tylko taki mały żart z okazji Prima Aprilis. 😆
Życzę Wam dzisiaj wielu powodów do uśmiechu!







Witaj! Twoja opinia jest ważna.