Co mówisz, gdy nic nie mówisz?

„Znowu się denerwujesz”.
„Nie krzycz”.
„Jesteś strasznie konfliktowa”.

I nagle wszystko jest jasne. Winny – znaleziony. Ten, kto mówi głośniej – przegrywa.

Łatwo jest wskazać emocje. Widać je. Słychać. Są niewygodne, więc to one stają się problemem. Łatwo je nazwać, ocenić, zamknąć w jednym zdaniu.

Niestety rzadko ktoś zadaje pytanie: skąd one się wzięły? Co było chwilę wcześniej. Co działo się, zanim głos stał się głośniejszy.

A emocje nie biorą się znikąd. Czasem ktoś podnosi głos nie dlatego, że „lubi się kłócić”, tylko dlatego, że od dłuższego czasu próbuje być usłyszany. Mówi spokojnie. Tłumaczy. Wraca do tematu. I nic.

Po drugiej stronie jest spokój. Opanowanie. I cisza, która wygląda niewinnie.

„Ja przecież nic nie mówię.”

No właśnie.

Nic nie mówisz. Ale przewracasz oczami. Wzdychasz. Uciekasz spojrzeniem w połowie zdania. Albo milczysz dokładnie w tym momencie, w którym druga osoba najbardziej potrzebuje odpowiedzi. Zostawiasz ją z niedokończonym zdaniem i napięciem, które nie ma gdzie się rozładować.

I choć milczenie może oznaczać wiele rzeczy – wycofanie, zmęczenie, brak zgody albo próbę uniknięcia konfliktu – nie jest pustką. Czasem to jedyne, na co kogoś stać. Ale dla drugiej strony rzadko jest neutralne. Bywa równie znaczące jak słowa.

To też jest komunikat. Tyle że wysyłany innym językiem niż ten, który wypowiadamy na głos – językiem spojrzeń, oddechu, napięcia w ciele, drobnych gestów, które pojawiają się szybciej niż zdania. I bywa bardziej frustrujący niż krzyk.

Bo kiedy kłócisz się z kimś, kto krzyczy – przynajmniej wiesz, o co chodzi. Możesz się nie zgadzać, możesz się bronić, ale masz punkt odniesienia.

A kiedy zderzasz się z ciszą, która udaje neutralność… zaczynasz wątpić w siebie.

Może przesadzam.
Może to ja robię problem.
Może źle to odbieram.

I właśnie wtedy łatwo przypiąć etykietkę:
„Ta trudna”.
„Ten wybuchowy”.
„Ta, co zawsze szuka konfliktu”.

Tyle że często ta „konfliktowość” to nie charakter. To reakcja. Na ignorowanie. Na brak odpowiedzi. Na to dziwne „nic”, które wcale nie jest niczym.

Bo milczenie potrafi być bardzo aktywne. Może ucinać rozmowę. Może karać. Może stawiać drugą osobę w miejscu, w którym nie ma jak się obronić ani nawet jasno nazwać tego, co się dzieje. Może też sprawiać, że emocje narastają, bo nie znajdują ujścia.

Tylko robi to po cichu, więc łatwiej udawać, że go nie ma.

A potem ktoś w końcu podnosi głos. Nie dlatego, że chce wygrać. Często dlatego, że to jedyny moment, w którym czuje, że w ogóle istnieje w tej rozmowie.

I jasne – czasem ten głos rani. Czasem jest ostry. Czasem przekracza granice. Ale naprawdę rzadko pojawia się znikąd.

I to on zostaje problemem. Bo hałas zawsze łatwiej usłyszeć niż ciszę, która go wywołała.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.