Dzisiaj w kalendarzu nietypowych świąt trafiłam na coś, co niemal rozbawiło mnie do łez: Dzień Frazesu. Towarzyszą mu równie osobliwe okazje – Dzień Gospodyni Domowej, Dzień Kanapki i Święto Myśliwych. Brzmi jak żart, ale nie – to wszystko naprawdę przypada na ten sam dzień.
O myśliwych nie napiszę ani słowa. Nie popieram zabijania zwierząt i nie chcę robić z tego tematu. Kanapki również pominę, bo to nie jest blog kulinarny, choć przyznaję, że w tym momencie wyobraźnia natychmiast podsunęła mi obraz kanapki idealnej. A co do Dnia Gospodyni Domowej… Cóż, nie planuję dziś hymnu pochwalnego na cześć prasowania i froterowania paneli. Po prostu nie i już.
Zostaje nam frazes. I to jest temat wdzięczny, bo frazesów pełno wszędzie: w rozmowach, w internecie, w kuchni przy herbacie, na Messengerze o trzeciej nad ranem. Słynne: „Jutro będzie lepiej”, „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”, „Nie martw się, wszystko będzie dobrze”, „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, „Czas leczy rany”.
Brzmi znajomo? Oczywiście. Najzabawniejsze jest to, że w teorii te słowa mają nas pocieszyć, a w praktyce często brzmią, jakby ktoś próbował zagipsować pękniętą tamę plasteliną.
Wyobraźmy sobie kilka takich sytuacji, kiedy frazes pojawia się jak dekoracja kompletnie niepasująca do wnętrza.
Ktoś właśnie stracił pracę. Siedzi przy stole, patrzy w kubek z zimną kawą, próbując poukładać w głowie scenę z gabinetu szefa. Drzwi, teczka, „dziękujemy za współpracę”. Wszystko jest świeże, trochę bolesne. A obok ktoś, z pełną powagą, mówi: „Nie martw się, wszystko będzie dobrze”. Tak, tylko że „będzie” to nie jest czas teraźniejszy. A w tym momencie człowiek chciałby po prostu przeżyć „teraz”.
Albo ten moment, kiedy ktoś opowiada o rozstaniu. Nie dramatycznym jak w filmie, tylko o zwykłym pęknięciu życia na pół, które zostawia ciszę w mieszkaniu i kubek po kimś w zlewie. Trochę smutku, trochę pustki. I nagle pada: „Jutro będzie lepiej”. Jakby jutro miało przyjść z walizką pełną nowych uczuć i powiedzieć: „Dzień dobry, przynoszę ulgę”.
Ktoś żegna swojego kota. Nie robi z tego manifestu, nie ogłasza żałoby narodowej. Po prostu jest smutno — zwyczajnie, po ludzku. Miejsca na kanapie nagle jest zbyt dużo. Miska stoi pusta nieco za długo. I wtedy pojawia się zdanie: „Wszystko jest po coś”. I człowiek naprawdę ma ochotę zapytać: a co dokładnie? Jaki wielki plan wszechświata właśnie się dokonał? Bo tutaj, w realnym świecie, wydarzyło się tylko tyle, że ukochany przyjaciel zniknął i zostawił ciszę.
A już prawdziwy szczyt to frazes kierowany do osoby, która po prostu nie ma siły. Nie dlatego, że dramat, wojna czy egzystencjalny rozpad. Po prostu zmęczenie. Zwykłe, ciężkie, codzienne. I wtedy ktoś, pełen najlepszych intencji, mówi: „Nooo, uśmiechnij się”. Jakby układ nerwowy działał na przycisk ukryty za uchem.
Absurd nie polega na tym, że słowa te są fałszywe. One po prostu nie zawsze wiedzą, kiedy przyjść. Jak życzenia „Wesołych Świąt” wysłane w lipcu – niby miłe, ale jednak trochę o niewłaściwej porze.
Frazesy działają trochę jak stare memy – wszyscy je znamy, czasem nawet powtarzamy, ale kiedy pojawiają się w nieodpowiednim momencie, nabierają dodatkowego, często komicznego znaczenia. Kto nigdy nie uśmiechnął się z lekkim politowaniem, słysząc „Jutro będzie lepiej”, choć wiedział doskonale, że „jutro” zapowiada się identycznie jak „dzisiaj”? Kto nigdy nie przewrócił oczami na „Nie martw się, wszystko będzie dobrze” w momencie, kiedy wszystko było… no właśnie, dokładnie odwrotnie?
I w tym tkwi cały urok Dnia Frazesu. Nie chodzi o to, żeby te zdania wyśmiewać. Raczej o to, żeby zauważyć, jak delikatnie próbują zakryć to, czego się nie da zakryć zwykłymi słowami. Są jak plaster z uśmiechniętą żabką: może nie leczy, ale przynajmniej przykrywa miejsce, które boli. Czasem to wystarczy, choć na chwilę.
Może, zamiast złościć się na frazesy, warto uśmiechnąć się pod nosem i pomyśleć: „No dobrze, zobaczymy, co przyniesie jutro”. A jeśli nie przyniesie nic nowego, to przynajmniej będzie o czym opowiedzieć przy herbacie.
Niech frazesy będą dziś jak parasol w deszczu – może nie ochronią idealnie, może trochę przeciekają, może wiatr wykręca je na drugą stronę, ale jakoś łatwiej z nimi iść.
A na koniec zostawię jeden, z pełnym przymrużeniem oka:
Uśmiechnij się – jutro będzie lepiej.
A jeśli nie – to zawsze możesz powiedzieć, że „tak miało być”. W końcu od tego właśnie są frazesy.
2 odpowiedzi na „Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej”
-
Hahaha! In some circumstances, I rather keep silent!
I really enjoy the way you analyze the topic!PolubieniePolubione przez 3 ludzi
-
Thank you so much!😊I truly appreciate your words. And yes, sometimes silence says more than anything we could add.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
-








Witaj! Twoja opinia jest ważna.