Planner page for September 2026 with handwritten work, meeting, and report entries

Wyobraźmy sobie świat bez poniedziałkowego jęku: „Jezu, znowu do pracy”. Nie dlatego, że poniedziałki zostały odwołane. Po prostu do pracy przestało się chodzić za karę. Każdy robi to, co lubi. I nawet lubi poniedziałki. Brzmi podejrzanie? Też tak pomyślałam.

Tylko co właściwie znaczy „robić to, co się lubi”? Gdyby nagle zapytać ludzi: „A co właściwie chciałbyś robić?”, odpowiedzi mogłyby nas nieco zaskoczyć. Ktoś chciałby gotować, ktoś inny najlepiej czułby się przy zwierzętach. Byłby też taki, który od dziecka coś naprawia i rozkręca – wreszcie mógłby robić to zawodowo i jeszcze dostawać za to pieniądze.

Jedni powiedzieliby, że lubią liczyć, inni pisać czy projektować. Byliby też tacy, którzy potrafią godzinami rozmawiać z obcymi ludźmi i – co może być szczególnie cenną umiejętnością – naprawdę ich słuchać.

I wyobraźmy sobie teraz, że każdy z nich może z tego zrobić swoją pracę. Nie „róbta, co chceta”. Bez anarchii na rynku pracy i chirurga, który o 8:00 rano odkrywa, że jednak dzisiaj nie operuje, bo jego prawdziwą pasją jest ceramika. Chodzi o coś znacznie prostszego.

O świat, w którym człowiek nie musi przez pół życia zastanawiać się, jak przetrwać w pracy, której nie znosi. Świat, w którym pytanie „Gdzie pracujesz?” nie wywołuje westchnienia, przewrócenia oczami i pięciominutowej historii o szefie, który „jest generalnie w porządku, ALE…”. Bo przecież ileż można mówić, że praca jest tylko pracą? Zwłaszcza kiedy zajmuje sporą część życia.

No dobrze. Mamy więc ten nasz piękny świat. W poniedziałek ludzie idą do pracy bez ponurego spojrzenia. Nie trzeba organizować zbiorowej terapii po weekendzie. Kawa służy do przyjemności, a nie do podtrzymywania funkcji życiowych. Nikt o 9:17 nie patrzy tęsknie w okno i nie sprawdza, ile jeszcze zostało do siedemnastej.

Pięknie to wygląda, przynajmniej teoretycznie. Bo przecież nawet w świecie idealnym trzeba czasem zrobić coś, na co nie ma się ochoty. Piekarz może kochać pieczenie chleba, ale niekoniecznie lubić wstawać o czwartej rano. Fotograf może uwielbiać robić zdjęcia, ale nie przepadać za klientem, który po raz siedemnasty prosi o „jeszcze tylko jedną małą zmianę”.

Nauczyciel może kochać dzieci, a jednocześnie marzyć o piętnastu minutach absolutnej ciszy. A człowiek, który całe życie chciał być ogrodnikiem, może pewnego dnia spojrzeć na sekator i pomyśleć: „Czy naprawdę muszę dzisiaj przycinać te cholerne róże? Może wytrzymają do jutra?”.

I wtedy sprawa się trochę komplikuje. Bo okazuje się, że nie zawsze chodzi o to, że robimy niewłaściwe rzeczy. Po prostu czasem nawet właściwa rzecz, wykonywana bez końca, w niewłaściwych warunkach i bez chwili oddechu, potrafi człowieka doprowadzić do ściany.

Z jednej strony można więc powiedzieć: wybierzmy pracę, którą lubimy, a będzie nam łatwiej. Z drugiej – czy naprawdę wierzymy, że pasja jest szczepionką na wypalenie? Byłoby idealnie, ale przecież pasja też może dostać grafik, może mieć deadline, tabelkę w Excelu i klienta, który dzwoni w piątek o 17:58.

I może mieć człowieka, który pewnego wieczoru siada na kanapie i mówi: „Ja naprawdę lubię swoją pracę. Tylko już nie mam na nią siły”.

Wygląda na to, że nie potrzebujemy świata, w którym każdy robi dokładnie to, co kocha. Pasja jest świetnym początkiem. Ale nawet ona potrzebuje czasem świętego spokoju. Człowiek chyba nie zawsze wypala się dlatego, że wybrał złą drogę. Nawet na najlepszej można się zmęczyć, jeśli idzie się nią za długo bez odpoczynku.

I pewnie zastanawiacie się, skąd mi się w ogóle wzięła ta wizja świata, w którym ludzie lubią poniedziałki. Otóż winny jest kalendarz. 14 września przypada Dzień Walki z Wypaleniem Zawodowym. I to jeszcze w poniedziałek. Przypadek?

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.