Kto tu zadaje pytania?

Woman typing methodological analysis beside a bearded classical philosopher figure

Wyobraź sobie człowieka, który potrafi zepsuć Ci humor jednym niewinnym pytaniem. Nie dlatego, że jest złośliwy. Nie dlatego, że chce udowodnić Ci niewiedzę. Po prostu nie przyjmuje odpowiedzi, która jemu samemu nie wystarcza.

W starożytnych Atenach był ktoś taki. Nazywał się Sokrates.

Można go było spotkać na ulicach i placach, gdzie kupcy zachwalali swoje towary, rzemieślnicy uwijali się przy pracy, a przechodnie przystawali, żeby zamienić kilka słów ze znajomymi. Sokratesa interesowało, co ludzie myślą i skąd wiedzą to, co z taką pewnością głoszą. Nie zadowalał się pierwszą odpowiedzią. Zresztą, nie zawsze zadowalała ona nawet tego, kto jej udzielał.

Przenieśmy się na chwilę na jedną z tych ulic. Przy straganie z oliwkami dwóch mężczyzn spiera się o odwagę. Jeden przekonuje drugiego, że odważny człowiek nie zna strachu. Mówi z takim przekonaniem, jakby sam miał w tej sprawie ostatnie słowo. Sokrates przysłuchuje się rozmowie, aż w końcu się wtrąca:

– Powiadasz, że odważny człowiek się nie boi?

– Oczywiście! – odpowiada tamten. – Cóż to za odwaga, jeśli ktoś drży ze strachu?

– A jeśli człowiek się boi, ale mimo to staje w obronie kogoś słabszego?

– To co innego.

– Dlaczego?

– Jak to dlaczego? Przecież robi to, co powinien.

– Czyli odważny człowiek może się bać?

Rozmówca milknie na moment.

– No, może. Ale nie pozwala, żeby strach nim rządził.

– A więc odwaga nie polega na tym, że człowiek się nie boi?

– Wiesz co, Sokratesie? Ty zawsze musisz wszystko komplikować!

Sokrates zapewne nie obraził się za tę uwagę. Być może naprawdę chciał tylko zrozumieć, co jego rozmówca ma na myśli.

Dzisiaj chętnie stawiamy go na piedestale. Podziwiamy za niezależne myślenie i odwagę zadawania trudnych pytań. Łatwo go podziwiać, kiedy dzieli nas od niego ponad dwa tysiące lat.

W 399 roku p.n.e. skazano go na śmierć. Oskarżono go między innymi o bezbożność i psucie młodzieży. Nie był to wyłącznie spór o filozofię. Ateny miały za sobą burzliwe lata, a Sokrates zadawał niewygodne pytania ludziom, którzy byli przyzwyczajeni, że ich przekonania i autorytet nie podlegają dyskusji.

Nie trzeba zresztą nikogo skazywać na śmierć, żeby nie chcieć go słuchać. Czasem wystarczy, że podczas rozmowy ktoś po raz kolejny zapyta: „Ale dlaczego tak uważasz?”.

– No, no. Całkiem nieźle.

Podnoszę wzrok znad ekranu. Naprzeciwko mnie siedzi brodaty facet w czymś, co przypomina prześcieradło narzucone na ramię.

– Przepraszam, a pan to kto?

– Sokrates. A ty?

– Ja tu piszę.

– Widzę. Napisałaś, że ludzie nie lubią, kiedy ktoś podważa ich przekonania.

– Bo nie lubią.

– Wszyscy?

– No, oczywiście, że nie wszyscy.

– A ty lubisz?

– Ja? Lubię. Przecież właśnie o tym piszę.

– Czyli lubisz, kiedy ktoś podważa twoje przekonania?

Otwieram usta, żeby wyjaśnić mu, że to nie takie proste. Że można być dociekliwym, ale można też zwyczajnie się czepiać.

– Przecież są ludzie, którzy pytają tylko po to, żeby postawić na swoim – mówię.

– Oczywiście. A skąd wiesz, że ty do nich nie należysz?

– To niesprawiedliwe. Przecież mnie pan nie zna.

– To prawda.

I milknie.

To milczenie ciąży bardziej niż kolejne pytanie. Mam ochotę powiedzieć mu, że przecież mam prawo do własnych wniosków, nawet jeśli nie potrafię ich natychmiast obronić.

– Czyli co? Mam niczego nie być pewna? – pytam w końcu.

– A czy ja ci to powiedziałem?

Nie. No nie powiedział.

Jeszcze przed chwilą wszystko wydawało mi się jasne. Teraz nie jestem już taka pewna.

– Muszę to przemyśleć – mówię.

– To dobrze – odpowiada.

Odwracam wzrok w stronę ekranu. Kiedy znów spoglądam przed siebie, fotel jest pusty.

Sokrates zdążył już zachwiać moją pewnością. A Ty? Jak poradziłbyś sobie z jego pytaniami?

Wyobraź sobie, że przysiada się do Ciebie i zadaje jedno proste pytanie:

– Czy uważasz, że należy mówić prawdę?

– Oczywiście – odpowiadasz. – Kłamstwo jest złe.

– Zawsze?

– Nie przesadzajmy. Są sytuacje wyjątkowe. Na przykład wtedy, kiedy prawda mogłaby kogoś skrzywdzić.

– A więc można skłamać, żeby kogoś ochronić?

– Tak. Czasem powiedzenie prawdy przynosi więcej szkody niż pożytku.

– A skąd wiesz, że tak będzie?

– Nie mogę mieć pewności. Ale czasem trzeba podjąć decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność.

Sokrates przez chwilę milczy.

– Uważasz więc, że możesz skłamać, jeśli sądzisz, że w ten sposób ochronisz drugiego człowieka?

– Tak.

– A gdyby ktoś skłamał tobie, kierując się tym samym przekonaniem?

– To zależy od sytuacji.

– A jeśli przez jego kłamstwo nie mógłbyś podjąć własnej decyzji?

– Wtedy miałbym do niego żal. Ale nie każda prawda jest warta tego, żeby ją powiedzieć.

– A czy chciałbyś, żeby ktoś inny decydował za ciebie, co powinieneś wiedzieć?

Czy po takiej rozmowie zmieniłbyś zdanie? A może przynajmniej zacząłbyś się nad nim zastanawiać? Czy…

– Bardzo cię przepraszam, ale od zadawania pytań to ja tu jestem – usłyszałam znajomy głos.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.