Piszę od zawsze. Najpierw do zeszytów, notesów, na kartkach. Potem do plików z nazwami typu „nowy dokument 17 (poprawiony)” albo w notatkach telefonicznych, których później nie potrafię nawet rozszyfrować. Wszystko dotychczas lądowało w symbolicznej szufladzie, ukryte przed światem. Czasem jakiś tekst nieśmiało wychodził na światło dzienne. Ktoś przeczytał, pochwalił, wzruszył się, zdarzało się nawet, że powiedział coś miłego. Nawet wtedy nie wierzyłam, że to naprawdę jest warte pokazania, bo przecież to tylko moje słowa. Moje myśli. Mój sposób radzenia sobie z życiem. W głębi serca wciąż nie wierzyłam, że to, co piszę, ma jakąś wartość.
Jednak wciąż wracałam do pisania, bo to było moje miejsce. Najbardziej prawdziwe. Tu byłam sobą. Bez masek. Bez presji. Bez oczekiwań. Ciągnęło mnie jak magnes do tej ulotnej chwili, gdy myśli zaczynają układać się w zdania, a ja czuję, że wreszcie jestem sobą. Zawsze, gdy biorę pióro do ręki albo siadam do klawiatury, świat zwalnia. Mogę być wtedy szczera, delikatna, czasem trochę zagubiona, ale zawsze prawdziwa. To jest mój sposób na wyrażenie tego, co siedzi głęboko, czego nie da się powiedzieć inaczej.
Teraz wreszcie czuję, że chcę te moje myśli dzielić z innymi. Wyjść z tej szuflady, w której przez lata się chowałam i powiedzieć:
„To jestem ja. Nieidealna, zagubiona, ale pełna historii, które chcę opowiedzieć”.
Czasami mam wrażenie, że moje pisanie to taki mały azyl – miejsce, gdzie mogę zatrzymać się na chwilę, złapać oddech i po prostu być. To magiczny moment, kiedy świat nagle milknie, a ja mogę posłuchać siebie.
Nie wiem, gdzie mnie to zaprowadzi, ale wiem, że jeśli nie spróbuję, to się nie dowiem.
Dziś pierwszy raz wychodzę z tej szuflady naprawdę. Otwieram się. I choć drżą mi ręce, klikam „Opublikuj”, bo wiem, że gdzieś tam jesteś Ty. Może właśnie potrzebujesz przeczytać kilka prostych słów? Może właśnie te moje, niedoskonałe, ale szczere słowa trafią do Ciebie?
Witaj w tym miejscu. Rozgość się. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej.








Dodaj odpowiedź do Małgorzata Gromuł Anuluj pisanie odpowiedzi