Uzbierało się

Man with serious expression holding clenched fists in front of him

Zdarza mi się wkurzyć. Tak nagle, za bardzo, nieproporcjonalnie. Tak, że sama siebie zaskakuję.

Reakcja przychodzi szybciej, niż zdążę ją zatrzymać w sobie. Potrafię rzucić czymś – słowem, tonem, spojrzeniem – ostrzej niż trzeba. Czasem o coś naprawdę małego. Głupiego wręcz. Takiego, o czym za chwilę nikt już nie pamięta.

A ja pamiętam – głównie to, jak bardzo mnie to wyprowadziło z równowagi.

I potem przychodzi to drugie: zdziwienie. I trochę wstydu. I myśl: „przesadziłam”.

Bo przecież to była drobnostka.

Tylko że coraz częściej widzę, że to nie jest o tej jednej rzeczy.

To jest o tym wszystkim, co było wcześniej i nie znalazło ujścia. O drobnych ukłuciach, które zignorowałam. O zdaniach, które zatrzymałam w połowie. O sytuacjach, które „przemilczałam, bo nie warto”. O emocjach, które uznałam za nieważne, zanim zdążyły wybrzmieć.

Na co dzień jestem spokojna. Racjonalna. Raczej ta, która nie robi problemów.

A czasem wystarczy iskra – i nagle okazuje się, że w środku wcale nie było tak spokojnie.

Czasem myślę, że to kwestia wychowania. Tego całego „bądź grzeczna”, które nie zawsze pada wprost, ale jakoś zostaje w człowieku. Od małego uczymy się różnych wersji tego samego:

„Uspokój się”. „Nie przesadzaj”. „Nie wypada”. „Nie złość się”.

Zatem się nie złoszczę. Albo przynajmniej tak to wygląda.

Zamiast powiedzieć: „to mi się nie podoba”, mówię: „nieważne”. Zamiast przyznać: „jestem wkurzona”, udaję, że nic się nie stało.

Tylko że to „nic” nie znika. Ono tylko czeka na moment, w którym w końcu się pojawi.

To nie jest tak, że mam za dużo emocji. Może po prostu za rzadko pozwalam im wybrzmieć, kiedy są jeszcze małe i do ogarnięcia.

Na co dzień to jakoś działa. Tłumimy drobne rzeczy. Idziemy dalej. Do czasu. A potem przychodzi coś małego. I reagujemy już nie tylko na to, co jest teraz, ale na wszystko, co wcześniej się nazbierało.

I wtedy wygląda to jak przesada. A czasem to pierwszy moment, w którym coś w końcu zostaje zauważone.

Kiedyś raczej to tłumiłam. Dziś częściej się z tym spotykam – nawet jeśli nie zawsze jest to wygodne. Uczę się nie odpychać tego od razu. I coraz częściej widzę różnicę między „przesadzam” a „uzbierało się”.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.