Dzień Ojca bez Ojca – czyli o tęsknocie, która nie mija, choć mija czas

Wyobraź sobie, że wypłynąłeś na bezkresne morze. Wokół tylko woda i cisza. Pływasz, wsłuchujesz się w szum fal, patrzysz w cudownie rozgwieżdżone niebo, łowisz ryby. Jesteś spokojny, bo choć nie widzisz brzegu, wiesz, że zawsze wrócisz do swojego portu. Na lądzie czeka latarnia morska – ta, która rozświetla noc i wskazuje kierunek.    I tak jest za każdym razem. Gdy wypływasz, czujesz spokój, bo tam, na brzegu, pali się światełko. Twoje światełko. Twój przewodnik.

Aż przychodzi noc, podczas której nie widzisz już żadnego światła. Zgasło. I już nigdy więcej dla Ciebie nie zaświeci. Nie wskaże Ci drogi. Nie puści oka z oddali, żeby dodać otuchy.

Wracasz do portu z trudem, jakbyś płynął pod prąd całego świata. Biegniesz do latarni, szukasz latarnika, ale go nie ma. Odszedł. Nie wróci.

I zostajesz sam. Z morzem. Z ciemnością. Z niepokojem.

Masz zaledwie osiemnaście lat. Formalnie jesteś już dorosły, ale w środku wciąż jesteś dzieckiem. Na progu życia, wtedy, gdy najbardziej potrzebujesz przewodnika, zostajesz sam.

Ktoś zabrał Ci mapę i zawiązał oczy. Od tej pory masz radzić sobie sam. Sam sobie być światłem. Sam sobie wskazywać kierunek.

Ogarnia Cię lęk. Ogarnia Cię żal. Do losu, do świata, do życia, które zabrało Ci kogoś, kto był Twoją latarnią, Twoim światłem i całym światem.

Minęło wiele lat, ale tęsknota nie zna kalendarza. Wciąż wracam myślami do tamtej latarni. Już wiem, że nie zapali się na nowo, ale wiem też, że jej światło nie zgasło naprawdę. Zostało we mnie. W sposobie, w jaki patrzę na świat. W tym, jak próbuję być dobra. W tym, jak szukam słów dla siebie i dla innych.

Czasem, gdy jest trudno, zamykam oczy i przypominam sobie ten błysk: ciepły, cichy, pewny. I płynę dalej.

W Dniu Ojca pomyśl o tych, którzy byli dla Ciebie światłem. O tych, którzy świecili mocno, choć czasem gasło w nich wszystko. O tych, którzy odeszli za wcześnie, zostawiając w Tobie coś ważnego.

Dla mojego Taty – latarnika, który zawsze rozświetlał mi drogę.

2 odpowiedzi na „Dzień Ojca bez Ojca – czyli o tęsknocie, która nie mija, choć mija czas”

  1. Awatar mongdiep

    Wow! Beautiful thought! Imagine! How your Dad could be very proud of you!💐

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar Małgorzata Gromuł

      Thank you for your beautiful words. I’ve spent most of my adult life wondering if he would be proud of me. I like to bieleve he is – still guiding me somehow, like the lighthouse keeper he once was for me.

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do Małgorzata Gromuł Anuluj pisanie odpowiedzi

2 odpowiedzi na „Dzień Ojca bez Ojca – czyli o tęsknocie, która nie mija, choć mija czas”

  1. Awatar mongdiep

    Wow! Beautiful thought! Imagine! How your Dad could be very proud of you!💐

    Polubienie

    1. Awatar Małgorzata Gromuł

      Thank you for your beautiful words. I’ve spent most of my adult life wondering if he would be proud of me. I like to bieleve he is – still guiding me somehow, like the lighthouse keeper he once was for me.

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do Małgorzata Gromuł Anuluj pisanie odpowiedzi

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.