Ostatnio usłyszałam w pewnym podcaście zdanie: „Sukces to brak marzeń”. Autor tych słów uważał, że jeśli wszystkie nasze marzenia się spełniły i nie mamy już czego pragnąć, to właśnie wtedy osiągnęliśmy sukces.
Brzmiało to radykalnie. Zrobiło mi się nieswojo. Zawsze wierzyłam, że marzenia są częścią życia – że dopóki marzymy, dopóty żyjemy. A tu nagle ktoś mówi, że marzenia to życie w braku.
Pomyślałam wtedy: zaraz, chwileczkę…, czy to naprawdę tak działa? Przecież życia nie da się zamknąć w tabelce z pozycjami: marzenie → cel → działanie → realizacja → gotowe.
Zaczęłam się zastanawiać: czy rzeczywiście marzyć to znaczy nie mieć? Czy pragnienie czegoś nowego oznacza, że obecna rzeczywistość jest zła? Czy marzenia świadczą o niedosycie?
Przecież nie muszą oznaczać pustki. Czasem nie są drabiną, a drogą, którą chcemy iść. Iskrą. Kierunkiem. Zaproszeniem do tworzenia.
Dla mnie marzenia zawsze były czymś więcej niż pragnieniami. Dzięki nim przetrwałam trudne chwile. Nie były ucieczką, lecz wewnętrznym światłem. Pokazywały, że może być inaczej, że jeszcze się da.
Nieraz stałam w miejscu, w którym świat wydawał się szary i przytłaczający. Nie miałam wtedy wiele. Miałam jednak marzenia – i to one mnie niosły. Nie zawsze były konkretnym planem – często nie wiedziałam, jak je zrealizować. A jednak stawały się impulsem, który pozwalał wstać, ubrać się, przetrwać kolejny dzień. Dawały nadzieję, że to, co dziś, nie jest wszystkim, co mnie czeka.
Nie muszę już posiadać wszystkiego, o czym kiedyś marzyłam, ale wciąż chcę zostawić sobie przestrzeń na marzenia, bo one, według mnie, nie świadczą o braku.
Dlatego, gdy słyszę, że „sukces to brak marzeń”, coś się we mnie buntuje.
Sukces to dla mnie życie, w którym budzę się z ciekawością, co przyniesie dzień, i zasypiam z poczuciem, że dobrze wykorzystałam swój czas. To życie pełniejsze, uważniejsze, radośniejsze – zgodne ze mną samą.
Nie chcę sukcesu, który kończy się ciszą. Chcę sukcesu, który codziennie otwiera drzwi do czegoś nowego – nawet jeśli to tylko nowy sposób myślenia.
Czy można mieć jedną definicję sukcesu na całe życie?
Nie zawsze mierzy się go spektakularnymi osiągnięciami. Czasem sukces to po prostu przetrwać dzień, zaparzyć herbatę, nie rozpłakać się przy kimś.
A czym dla Ciebie są marzenia?
Czy rodzą się z radości, czy z braku?
Czy sukces to brak pragnień, czy wolność, by je mieć?
Czy sukces to moment, w którym przestajemy marzyć, czy życie, w którym nie trzeba od marzeń uciekać?
2 odpowiedzi na „Sukces to brak marzeń?”
-
Right! We can never stop growing! So does succeed!
After our dream becomes reality, we would continue to have more dream!PolubieniePolubione przez 2 ludzi
-
Thanks for sharing. Your words really resonate with me.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
-








Witaj! Twoja opinia jest ważna.