Dzisiaj przestawiłam się w tryb „kobieta domowa”. Wskoczyłam w mój stary, sprany dres, włosy spięłam byle jak, rozejrzałam się wokół i stwierdziłam, że najwyższy czas trochę tu ogarnąć. I tak pomiędzy jednym a drugim „ogarnę” usiadłam na kanapie. Herbata parowała w ulubionym kubku, a ja złapałam się na tym, że po mojej głowie uparcie krąży jedno słowo. Takie, które niby znamy wszyscy, a jednak każdy czuje inaczej:
Dom.
Co to właściwie jest?
Myślę, że dom to miejsce, w którym można być po prostu sobą. W dresie, z odgrzewaną zupą, z planem dnia rozjechanym w każdą możliwą stronę. To przestrzeń, w której nie musisz udawać, że wszystko jest pod kontrolą. Gdzie możesz pozwolić sobie na ciszę.
I na bałagan, który nikogo nie obraża, tylko mówi: „tu żyją ludzie”.
I w pewnym momencie, gdzieś pomiędzy łykiem herbaty a spojrzeniem na krzywo leżącą poduszkę, pomyślałam, że dom to nie tylko adres. Nie tylko mury, które można dotknąć dłonią. Nie tylko okna, które można otworzyć, by wpuścić powietrze.
Dom nie kończy się na skrzypiącej podłodze, na stole, na zapachu kawy. Nie mieści się w szafie, w której zawsze brakuje jednego wieszaka. Ani w tej jednej szufladzie, w której mieszka wszystko, czego nie umiem zakwalifikować: baterie, gumki, paragon, spinacz, klucz od czegoś, czego już nie mam.
Wielu z nas szuka domu w ludziach. W miejscach. W nowych przestrzeniach. Przenosimy się z ulicy na ulicę, z miasta do miasta, czasem na drugi koniec świata z nadzieją, że „tam” wreszcie poczujemy spokój. Zmieniają się widoki za oknem, sąsiedzi, język powitań. Przez chwilę wydaje się, że znaleźliśmy swoje miejsce. A potem coś w środku znów zaczyna nas uwierać.
Bo prawdziwy dom nie tworzy się tam, gdzie stoimy. Tworzy się w tym, co nosimy w sobie. W naszych wspomnieniach, w tym, co ważne, w tym, co zostaje, kiedy wszystko inne się zmienia.
Dom to stan. Uczucie. Ulga w ramionach właściwej osoby. Śmiech, który rozpuszcza napięcie. Krótka wiadomość: „Jestem”. Nic wielkiego, a potrafi zmienić cały dzień.
Dom to też moment. Detal. Zapach. Dźwięk czajnika wybudzający myśli ze snu. Wzruszenie, które przychodzi bez zapowiedzi. To chwila, w której czujesz, że możesz odpocząć – choćby na kilka minut.
Prawdziwy dom nie powstaje z cegieł ani drewna. Dom powstaje z uczuć. Czasem trzeba go budować od nowa – ostrożnie, z nadzieją, z delikatnych cegiełek marzeń i codziennych rytuałów. A czasem odkrywa się go przypadkiem, tam, gdzie wcale nie spodziewaliśmy się go znaleźć.
I jeszcze jedna rzecz przyszła do mnie dziś, między jednym łykiem herbaty a drugim:
dom może być też w słowach.
W zdaniach, które piszę.
W tekstach, przy których ktoś może odpocząć.
W ludziach, którzy do nich wracają.
Bo kiedy ktoś zostaje przy Twoich słowach, choć na chwilę, kiedy uśmiecha się do metafory albo zamyśli przy jednym zdaniu – wtedy w tym maleńkim, wirtualnym miejscu pojawia się coś bardzo prawdziwego. Obecność. Bliskość na odległość kilku pikseli.
I może właśnie dlatego, siedząc dziś w moim sobotnim dresie, pomyślałam, że dom nie musi mieć klucza ani adresu. Dom jest tam, gdzie możesz odetchnąć. Gdzie jesteś widziana. Gdzie czujesz się… u siebie.
A jeśli choć na moment poczułaś/poczułeś to tutaj – to wiedz, że to dla mnie naprawdę wiele znaczy.
Dzień powoli dobiega końca, herbata ostygła, a wokół bałagan… ale w głowie jakby ciszej. I to wystarczy, żeby poczuć, że dziś zrobiłam więcej, niż planowałam.
A Ty?
Jaki dom dzisiaj nosisz w sobie?
6 odpowiedzi na „Co to jest dom?”
-
Spokój. Czułość. Delikatność latte. Zapach lawendy. Uśmiech męża, który roztapia serce. Me biurko w artystycznym nieładzie, który towarzyszy pisaniu. Swobodny oddech. Fotografie miłości. Spodnie dresowe i t-shert małżeński. Tak…to właśnie mój dom. Moje sanktuarium.
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
-
Dziękuję, że podzieliłaś się tym, co dla Ciebie jest domem. To bardzo miłe móc zajrzeć choć trochę do Twojego świata. Pięknie to napisałaś. Pozdrawiam💛
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
-
-
DOM postrzegam jaką bezpieczną przystań. Miejsce, w którym można cieszyć się sobą. Rozwijać się. Odpoczywać i obdarowywać. Zbyt często dom bywa polem walki, polem minowym, miejscem chaosu.
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
-
Bardzo dziękuję za te przemyślenia. Masz rację, dom to przystań, a nie pole minowe. Fajnie przeczytać, że ktoś czuje podobnie – że dom to nie tylko miejsce, ale też spokój i przestrzeń dla siebie.
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
-
-
Yes! Home is where you belonged! Home is where you can be yourself, freely follow your own preferences, and feel at peace!
PolubieniePolubione przez 4 ludzi
-
Thank you! I also believe that home is, above all, a space where we can truly be ourselves.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
-








Dodaj odpowiedź do Joanna Anuluj pisanie odpowiedzi