Ten tekst powstał jako epilog do tryptyku, który publikowałam w ostatnich dniach. Nie jest kontynuacją wcześniejszych wpisów, lecz chwilą zatrzymania się po wszystkim, co się wydarzyło.
Poprzednie części doprowadziły mnie tutaj:
➡️ Przed definicją
➡️ W trakcie
➡️ Bez konkluzji
„Po” nie wydarza się nic szczególnego. Nie ma momentu przejścia ani wyraźnej granicy. Jest raczej powrót do rzeczy, które zawsze tu były, tylko na chwilę zeszły na dalszy plan.
Świat nie potrzebuje komentarza. Przedmioty stoją tam, gdzie stały. Dźwięki wracają do swojego naturalnego natężenia. Czas znowu płynie zwyczajnie, bez napięcia, bez potrzeby zaznaczania czegokolwiek.
W ciele zostaje ślad, ale nie chcę się nim zajmować. Jest jak ciepło, które powoli znika, nie zostawiając po sobie pytania.
Myśli nie układają się w ciąg. Pojawiają się i znikają, niespieszne, nieskierowane. Żadna nie próbuje zostać na dłużej. Żadna nie domaga się zapisu.
To moment, w którym wszystko jest wystarczające takie, jakie jest. Bez potrzeby domykania, nadawania sensu, sprawdzania, czy coś zostało pominięte.
Rzeczy nie łączą się już w całość. Istnieją obok siebie – luźno, spokojnie. Jakby świat na chwilę przestał się porządkować i pozwolił sobie po prostu trwać.
Nie ma tu ulgi ani straty. Jest neutralność, która nie jest pustką. Jest cisza, która nie wymaga skupienia. Jest stan, w którym nic nie trzeba robić ani wiedzieć.
„Po” zostawia przestrzeń taką, jaka jest – gotową na następny ruch albo na jego brak.
2 odpowiedzi na „Po”
-
Nice! Welcome back!🤗Merry Christmas to you and yours!🎄❤️😍
Merry Christmas to all!🎄❤️😍PolubieniePolubione przez 3 ludzi
-
Thank you! Merry Christmas!🎄❤️🤗
PolubieniePolubione przez 1 osoba
-








Dodaj odpowiedź do Anonim Anuluj pisanie odpowiedzi