Nie wszystko da się zaplanować, czyli pozwól sobie na niedoskonałość

Internet lubi opowieści, w których wszystko da się ogarnąć: wystarczy chcieć, wstać wcześniej, lepiej się zorganizować.

Od jakiegoś czasu, przeglądając internet, mam nieodparte wrażenie, że kiedy ja rano leniwie przemieszczam się do kuchni i ziewając, przygotowuję kawę, ktoś już wstał o piątej, zrobił trening, zaplanował dzień, tydzień, a prawdopodobnie całe życie.
A ja? Ja w tym czasie po prostu wypiłam kawę.

Produktywność, którą dziś widzę w internecie, rzadko bywa zwykłą umiejętnością organizacji dnia. Częściej przypomina objawienie. Ktoś coś zrozumiał. Ktoś odkrył prawdę. Ktoś przeszedł drogę i teraz czuje się w obowiązku opowiedzieć o tym reszcie świata.

Najczęściej w formie rolki.

Fachowcy od produktywności mnożą się szybciej niż listy zadań. Wszyscy byli „kiedyś tacy jak my”: zmęczeni, niezorganizowani, zagubieni. A potem wydarzyło się coś przełomowego. Poranek o piątej. Zeszyt. System. Jedna metoda, która zmieniła wszystko. I dziś już wiedzą.

Produktywność w tej wersji jest obietnicą. Jeśli zrobisz to, co trzeba – we właściwej kolejności, o właściwej porze, z odpowiednim nastawieniem – życie zacznie działać. Dzień się domknie. Sprawy się ułożą. Ty w końcu będziesz „na swoim miejscu”.

Brzmi pięknie. Trochę jak reklama.

W tej narracji produktywność przestaje być narzędziem. Staje się stylem życia. A czasem wręcz miernikiem wartości. Jeśli nie ogarniasz, to pewnie dlatego, że jeszcze nie poznałeś właściwej metody. Albo nie wstałeś wystarczająco wcześnie. Albo nie bardzo się starasz.

Najbardziej fascynuje mnie moment, w którym produktywność zaczyna przypominać duchową ścieżkę. Są rytuały. Jest obietnica przemiany. I jest subtelne poczucie, że jeśli coś nie działa, to problem leży w Tobie, a nie w rzeczywistości, która bywa zwyczajnie skomplikowana.

Kiedy w to uwierzysz, bardzo łatwo zacząć patrzeć na siebie jak na nieudany projekt. Nagle Twój stosunek do życia przestaje być „wystarczający”. Zawsze można lepiej, sprawniej… i choć nikt nie mówi tego wprost, między jedną rolką a drugą pojawia się myśl, że może po prostu robisz coś nie tak.

Próbowałam uporządkować swój świat. Plan był prosty i logiczny: pisać o kolejnych składnikach internetowej zupy trendów – medytacja, joga, diety, rozwój osobisty, minimalizm… i oczywiście produktywność. Wszystko miało sens, wszystko było konsekwentne. Tylko że sens okazał się zdradliwy. Poległam.

Im bardziej trzymałam się planu, tym bardziej czułam, że zaczynam odtwarzać tę samą narrację, od której chciałam się zdystansować. Jakbym miała stać się kolejną osobą, która „wie” i teraz powinna to wyjaśnić innym. To był moment, w którym coś przestało mi się zgadzać.

I wtedy powiedziałam do siebie: poczekaj. Odpuść. Nie musisz znać wszystkich trendów, rozumieć wszystkiego naraz ani udawać, że masz odpowiedzi.

I co się wydarzyło? Nic.
Nikt nie zauważył, że plan się rozsypał. Świat dalej kręcił się w swoim tempie. A ja poczułam ulgę.

Plan, lista, metoda – wszystko to może być pomocne. Ale tylko wtedy, gdy zostaje narzędziem, a nie wyrocznią. Można je korygować, zmieniać kolejność, porzucać w połowie. Bez szkody dla życia. Bez szkody dla własnej wartości.

Internet uwielbia opowieść, w której zawsze można więcej. Tymczasem życie rzadko działa jak dobrze zoptymalizowany proces. Częściej przypomina improwizację. I chyba właśnie w tym tkwi problem – nie w braku produktywności, tylko w przekonaniu, że istnieje jedna prawda, którą ktoś poznał i teraz chętnie sprzeda ją dalej.

To jak z zupą: nie musisz wrzucać wszystkiego naraz. Wybierz to, co Ci służy. Resztę zostaw. A najlepiej – ciesz się smakiem własnej wersji.

A jeśli któregoś dnia nic nie zrobisz – świat się nie zawali. Życie nie wymknie Ci się z rąk tylko dlatego, że nie było zoptymalizowane. Niedoskonałość jest w porządku. Czasem wystarczy zrobić to, co naprawdę ważne. I pozwolić sobie po prostu żyć, bez udawania, że da się funkcjonować jak maszyna.

2 odpowiedzi na “Nie wszystko da się zaplanować, czyli pozwól sobie na niedoskonałość”

  1. Awatar Michal R.
    Michal R.

    Sporo lat temu. Pewien manager czytał książki magów którzy sprzedawali triki polepszające egzystencję. Potem korzystał z rad ekspertów aby sprawdzić czy wszystko czynił zgodnie z zaleceniami twórców. Przy tym wszystkim zapomniał, że te rady i porady to dobry biznes który niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Awatar Małgorzata Gromuł

      Dokładnie tak. Często zapominamy, że porady i systemy to tylko narzędzia. Większość z nich powstała nie po to, by życie uprościć, ale by… funkcjonował pewien rynek. Fajnie, że o tym wspominasz – Twój przykład managera idealnie pokazuje, jak łatwo można zgubić się w poradach i traktować je jak wyrocznie. Nawiasem mówiąc, ciekawe, jak skończył ten manager… Czasem najlepiej odłożyć instrukcje na bok i po prostu iść własna drogą.

      Polubione przez 2 ludzi

Dodaj odpowiedź do Michal R. Anuluj pisanie odpowiedzi

2 odpowiedzi na “Nie wszystko da się zaplanować, czyli pozwól sobie na niedoskonałość”

  1. Awatar Michal R.
    Michal R.

    Sporo lat temu. Pewien manager czytał książki magów którzy sprzedawali triki polepszające egzystencję. Potem korzystał z rad ekspertów aby sprawdzić czy wszystko czynił zgodnie z zaleceniami twórców. Przy tym wszystkim zapomniał, że te rady i porady to dobry biznes który niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Awatar Małgorzata Gromuł

      Dokładnie tak. Często zapominamy, że porady i systemy to tylko narzędzia. Większość z nich powstała nie po to, by życie uprościć, ale by… funkcjonował pewien rynek. Fajnie, że o tym wspominasz – Twój przykład managera idealnie pokazuje, jak łatwo można zgubić się w poradach i traktować je jak wyrocznie. Nawiasem mówiąc, ciekawe, jak skończył ten manager… Czasem najlepiej odłożyć instrukcje na bok i po prostu iść własna drogą.

      Polubione przez 2 ludzi

Dodaj odpowiedź do Michal R. Anuluj pisanie odpowiedzi

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.