Nie wszystko jest warte zachwytu

Zauważyłam, że z wiekiem na wiele spraw patrzę inaczej. Nie dlatego, że mniej czuję – raczej dlatego, że wyraźniej widzę.

Coraz częściej przeszkadza mi nie samo wydarzenie, gest czy rytuał, ale to, co wokół nich narosło: marketingowa otoczka, obowiązkowy entuzjazm, symbole używane jak dekoracje. Puste gesty powtarzane z rozpędu. Emocje odgrywane, bo „tak wypada”.

W okolicy świąt ktoś nazwał mnie Grinchem. Uśmiechnęłam się, bo łatwo przykleja się łatki. A przecież to nie jest niechęć do świąt. To zmęczenie hałasem, który zagłusza sens. To irytacja na opakowanie, które stało się ważniejsze niż zawartość.

Dostrzegam, że na coraz więcej spraw patrzę w ten sposób. Na słowa, które niczego już nie znaczą. Na deklaracje bez pokrycia. Na rytuały, w których nie ma obecności.

Nie jest to cynizm. Nie jest to zgorzknienie. To raczej sposób postrzegania rzeczywistości. Uczę się odróżniać, co jest prawdziwe, a co tylko wygląda prawdziwie. Co mnie karmi, a co jedynie odciąga uwagę. Co zostaje, gdy znikną dekoracje, światło i hałas.

Czasem zastanawiam się, czy ten sposób patrzenia przychodzi z wiekiem, czy z doświadczeniem. Może jedno i drugie. Przez lata przyzwyczajamy się do odgrywania ról – bycia miłym, wzorowym, dawania innym tego, czego oczekują, a nie tego, co naprawdę czujemy. Teraz widzę te mechanizmy jak w zwolnionym filmie. Coraz trudniej uczestniczyć mi w nich bez poczucia, że coś ginie po drodze: autentyczność, obecność, sens.

Nie jest łatwo zauważać fałsz i pozór. Świat lubi udawać, że wszystko jest w porządku. A osoba, która dostrzega szwy, metki i mechanizmy, nagle przestaje pasować do zbiorowego zachwytu. Łatwo wtedy dostać etykietkę: „zgorzkniała”, „marudna”, „Grinch”. Ale przecież często jest odwrotnie – to właśnie osoby krytyczne wobec powierzchowności najbardziej tęsknią za sensem. Za czymś prawdziwym, niewystylizowanym, nie do sprzedania.

Cisza między słowami, gest, spojrzenie, które mówi więcej niż dziesięć zdań – to zaczyna mieć dla mnie największą wartość. Coraz częściej doceniam momenty, które dla innych mogą wydawać się zwyczajne lub nieważne. Prawdziwa obecność nie wymaga sceny ani aplauzu. Kiedyś wystarczało, że coś było ładne, podniosłe, wspólne. Dziś coraz częściej pytam: czy to jest prawdziwe? Czy ktoś tu naprawdę jest, czy odgrywa swoją rolę? Czy ten gest coś niesie, czy tylko zamyka temat?

To spojrzenie bywa niewygodne. Dla innych – bo psuje atmosferę. Dla mnie – bo odbiera złudzenia. Ale jednocześnie daje coś w zamian: zgodę na rezygnację z tego, co nie karmi. Na wybieranie mniej, ale uważniej. Ciszej, ale sensowniej.

Nie utraciłam zachwytu. Utraciłam zgodę na bylejakość. Mam świadomość, że nie wszystko musi być wypełnione znaczeniem narzuconym z zewnątrz. Że warto zatrzymać się przy tym, co prawdziwe. A prawdziwe może być proste, ciche, codzienne, niekrzykliwe.

Nie chodzi o sprzeciw wobec świata, ale obecność w nim na własnych warunkach. O rozpoznanie rzeczy, które są warte uwagi. O smakowanie chwili, a nie tylko jej dekoracji.

Obserwuję, jak inni gonią za obrazem życia: za efektownością, aprobatą, zgromadzonymi symbolami sukcesu i szczęścia. I czasem czuję się jak ktoś stojący z boku. Nie z powodu dystansu czy pogardy, raczej z powodu innej wrażliwości.

Może znów kiedyś ktoś nazwie mnie Grinchem. Może ktoś będzie chciał mnie przekonać, że wszystko musi być głośne, efektowne, „idealne”. Raczej mnie nie przekona – wiem już, że nie wszystko jest warte zachwytu.

2 odpowiedzi na “Nie wszystko jest warte zachwytu”

  1. Awatar Michal R.
    Michal R.

    Sporo czasu temu. Romans z B. trwał kilka kwartałów. Późną wiosną otrzymaliśmy zaproszenie na jej ciotki urodziny. Na miejsce przybyliśmy jakoś w sobotę od rana. Zaczęło się od powitalnej kawy oraz dyskusji o wszystkim i o niczym. Następnie miało miejsce oprowadzenie po domu oraz ogrodzie. Ciotka chciała się pochwalić stanem posiadania odpowiednich firan, zasłon, dywanów, obrazów, kolekcji książek. Takie były rytuały tamtej epoki. Dziś ludzie uwielbiają tworzyć abstrakcyjne światy w szocial mediach domagając się przy tym uznania.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar Małgorzata Gromuł

      To ciekawe porównanie. Ten tekst powstał z obserwacji wewnętrznej i pytania o autentyczność. Fascynujące jest, jak różne historie i wspomnienia pojawiają się przy lekturze – jakby tekst żył w kontakcie z percepcją każdego z nas. Cieszę się, że podzieliłeś się swoimi doświadczeniami.

      Polubione przez 1 osoba

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

2 odpowiedzi na “Nie wszystko jest warte zachwytu”

  1. Awatar Michal R.
    Michal R.

    Sporo czasu temu. Romans z B. trwał kilka kwartałów. Późną wiosną otrzymaliśmy zaproszenie na jej ciotki urodziny. Na miejsce przybyliśmy jakoś w sobotę od rana. Zaczęło się od powitalnej kawy oraz dyskusji o wszystkim i o niczym. Następnie miało miejsce oprowadzenie po domu oraz ogrodzie. Ciotka chciała się pochwalić stanem posiadania odpowiednich firan, zasłon, dywanów, obrazów, kolekcji książek. Takie były rytuały tamtej epoki. Dziś ludzie uwielbiają tworzyć abstrakcyjne światy w szocial mediach domagając się przy tym uznania.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar Małgorzata Gromuł

      To ciekawe porównanie. Ten tekst powstał z obserwacji wewnętrznej i pytania o autentyczność. Fascynujące jest, jak różne historie i wspomnienia pojawiają się przy lekturze – jakby tekst żył w kontakcie z percepcją każdego z nas. Cieszę się, że podzieliłeś się swoimi doświadczeniami.

      Polubione przez 1 osoba

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.