Pisząc ostatnio o młodych ludziach, którzy słyszą, że „mogą wszystko”, a nie wiedzą „co”, pomyślałam o drugiej stronie tej samej opowieści. O tych, którym nikt już nie mówi, że mogą. A którzy też się gubią.
Starszym ludziom rzadko przypisuje się zagubienie. Zakłada się raczej doświadczenie, odporność, życiową mądrość. Skoro przeżyli tyle lat, powinni wiedzieć, jak działa świat. Tyle że świat, który znali, skończył się bez pożegnania.
Zmienił się język, tempo, reguły. To, co kiedyś było sygnałem bezpieczeństwa, dziś bywa narzędziem manipulacji. Autorytety straciły twarze, instytucje głos, a obietnice – granice. W tym świecie łatwo pomylić ofertę z pomocą, marketing z troską, transakcję z rozmową.
I tak jak młodzi gubią się w nadmiarze możliwości, starsi gubią się w ich gąszczu. W świecie, który wymaga czujności, ale nie daje instrukcji. Który mówi: „to oczywiste”, kiedy nic nie jest już oczywiste.
Ten tekst jest o tym zagubieniu. O ludziach, którzy nie są naiwni – tylko pozostawieni samym sobie w rzeczywistości zaprojektowanej szybciej, niż można się jej nauczyć.
„Zainwestuj dziś, jutro pomnóż oszczędności”
„Naturalny preparat wspierający leczenie”
„Rekomendowane przez specjalistów”
„Bezpieczne rozwiązanie dla Twojej przyszłości”
„Tylko teraz, bo ta oferta zaraz zniknie”
To nie są hasła pisane dla naiwnych. To są hasła pisane dla ludzi, którzy przez całe życie funkcjonowali w świecie, w którym słowa jeszcze coś znaczyły. W którym „ekspert” był kimś realnym, „bank” instytucją zaufania, a „lekarz” nie budził podejrzeń.
Tymczasem świat przyspieszył, rozwarstwił się i stał się agresywnie nieczytelny. Zniknęły jasne punkty odniesienia. Pojawiły się algorytmy, których nikt nie tłumaczy. Nowe produkty, nowe języki, nowe obietnice. Wszystko „na próbę”. Wszystko bez odpowiedzialności.
Starszym ludziom mówi się w tym świecie jedno: radźcie sobie. Macie internet, macie telefony, możecie sprawdzić. A jeśli nie sprawdziliście – to wasz błąd.
Tyle że to nieprawda.
Bo to nie jest świat, w którym wystarczy „uważać”. To jest świat, w którym uwaga nie wystarcza, jeśli nie rozumiesz reguł gry. Jeśli nie wiesz, że reklama potrafi wyglądać jak porada. Że oszustwo potrafi udawać empatię. Że ktoś może nie krzyczeć ani nie naciskać, tylko cierpliwie budować złudzenie relacji.
Właśnie dlatego ofiary piramid finansowych, fałszywych inwestycji, „cudownych terapii” czy wyłudzeń telefonicznych tak często mówią: „On był miły, ona mnie wysłuchała, wydawali się wiarygodni”. To nie jest brak rozsądku. To jest potrzeba sensu i oparcia, która trafia na idealnie przygotowaną narrację.
W Polsce te historie dzieją się codziennie. Rzadko trafiają do mediów, bo wstyd działa skuteczniej niż jakikolwiek knebel. Ludzie tracą oszczędności życia, biorą kredyty na „pewne inwestycje”, rezygnują z leczenia, bo ktoś obiecał im mniej bólu i więcej nadziei. Czasem tracą zdrowie. Czasem godność. Czasem relacje z bliskimi, bo każdy głos wątpliwości zaczyna brzmieć jak atak – zwłaszcza w porównaniu z czyjąś uprzejmą pewnością.
Człowiek, który wszedł w taki mechanizm, nie jest już tylko „łatwowierny”. Jest emocjonalnie związany z obietnicą. A im więcej w nią zainwestował – pieniędzy, czasu, nadziei – tym trudniej się wycofać. Przyznanie, że to była iluzja, oznaczałoby konieczność zmierzenia się z pustką. Z myślą, że świat, który miał być prostszy, stał się nagle obcy i wrogi.
Dlatego tak często słyszymy: „ty się nie znasz, oni nie chcą mnie oszukać, lekarze tylko straszą, tobie łatwo mówić”. To nie jest upór. To jest obrona ostatniego punktu stabilności.
Młodym mówimy, że mogą wszystko. Starszym mówimy, że powinni wiedzieć lepiej.
Prawda jest taka, że jedni i drudzy zostali wrzuceni w świat, który obiecuje więcej, niż da się unieść. Świat, w którym odpowiedzialność została sprywatyzowana, a ryzyko zepchnięte na jednostkę. Jeśli coś się uda – gratulacje. Jeśli nie – pretensje.
Nie każdy da się oszukać. To ważne. Ale każdy zna kogoś, kto jest bardziej podatny. Kogoś, kto szuka ratunku, porządku, nadziei, prostych odpowiedzi. I bardzo często ta podatność nie wynika ze słabości charakteru, tylko z samotności w świecie, którego nie rozumieją.
Jeśli taki człowiek ma obok siebie kogoś, kto potrafi zatrzymać proces, sprawdzić, zapytać, czasem odebrać telefon, czasem powiedzieć „poczekaj” – jest szansa. Jeśli nie ma – system obietnic domyka się perfekcyjnie.
To nie ludzie masowo głupieją. To świat stał się miejscem, w którym łatwiej sprzedać nadzieję niż wziąć za nią odpowiedzialność.
To nie jest tekst o tym, żeby się bać wszystkiego. To jest tekst o tym, że żyjemy w rzeczywistości, która produkuje złudzenia szybciej, niż potrafimy je demaskować. I że cenę za to bardzo często płacą ci, którym wmówiono, że już powinni sobie radzić.
Nie pytajmy więc tylko, dlaczego ludzie wierzą. Zapytajmy, dlaczego świat tak skutecznie nauczył się sprzedawać nadzieję bez odpowiedzialności. I kto zostaje z konsekwencjami, kiedy obietnice okazują się puste.
2 odpowiedzi na “Kiedy nadzieja staje się pułapką”
-
Lubię rozmawiać, prowadzić konwersacje, obradować o sprawach wszelakich niemniej od dawna mam problem aby odebrać telefon zwłaszcza od numerów których nie znam.
Większość połączeń to sprzedawcy garnków, kołder, ubezpieczeń, kredytów, wakacji czy zwykli naciągacze próbujący uzyskać informacje umożliwiające wpakowanie mnie, bliskich, sąsiadów, znajomych w problemy.
W wielu przypadkach ignoruję też telefony od osób z rodziny które usiłują mnie wmanewrować w swoje sprawy bieżące. Oddzwaniam po kilku godzinach. Przeważnie okazuje się, że sprawa nie była aż tak pilna.
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
-
Dokładnie tak wygląda codzienna obrona w świecie pełnym złudnych obietnic. Od jakiegoś czasu sama stosuje zasadę ograniczonego zaufania: nie odbieram numerów, których nie znam, sprawdzam każdą ofertę, zanim zareaguję. Niestety wiem też, że są osoby, które bardzo łatwo dają się wciągać w różne socjotechniki i manipulacje – i to nie dlatego, ze są nierozsądne, tylko dlatego, że świat stał się trudny do odczytania. Dziękuję, że podzieliłeś się swoim doświadczeniem – pokazuje, jak uważnie i świadomie można radzić sobie w tym gąszczu ofert i obietnic.
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
-








Dodaj odpowiedź do Małgorzata Gromuł Anuluj pisanie odpowiedzi