Pozwól, że zadam Ci pytanie. Niewygodne i nieco abstrakcyjne – przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Co by było, gdyby okazało się, że wszystko, co czujesz i przeżywasz, Twoje życie, jest w istocie rozgrywką, której zasad nie znasz?
Zanim wzruszysz ramionami i uznasz to za fantazję albo intelektualną prowokację, pozwól, że pokażę Ci obraz.
Wyobraź sobie wyrośniętego jak na swój wiek nastolatka. Ma na imię Oskar.
Jest trochę niezdarny w ruchach. Nosi okulary z grubymi oprawkami, które lekko zsuwają mu się z nosa. Jego twarz jest pulchna, trochę jeszcze dziecięca. Siedzi w swoim pokoju, w półmroku rozjaśnionym wyłącznie przez ekran komputera. Na biurku leży klawiatura, mysz, otwarta paczka chipsów i karton pizzy. Nic nadzwyczajnego. Zwykły wieczór.
Oskar gra.
Nie pochyla się nerwowo, nie zaciska palców. Gra spokojnie, mechanicznie, z tym rodzajem skupienia, które pojawia się wtedy, gdy zna się zasady i chodzi tylko o postęp. Co jakiś czas sięga po chipsa, przeżuwa, ociera palce o spodnie i wraca do ekranu.
Na monitorze pulsuje świat. Twój świat.
Nie jako krajobraz ani historia, lecz jako system: zmienne, wskaźniki, zależności. Miasta zapalają się i gasną jak punkty kontrolne. Linie wykresów reagują płynnie. Okna z danymi pojawiają się i znikają. To, co Ty przeżywasz jako decyzję, tam jest wyborem ścieżki. To, co czujesz jako emocję, jest odpowiedzią mechanizmu, który reaguje dokładnie tak, jak został zaprogramowany.
Twoje wybory. Twoje wahania. Twoje nagłe przypływy odwagi i długie godziny zwątpienia. Wszystko reaguje na ruch jego dłoni.
Oskar nie widzi w Tobie osoby. Widzi postać. Jedną z wielu. Taką, która porusza się w granicach mapy, reaguje zgodnie z algorytmem i daje przewidywalne rezultaty. Kiedy ktoś się zakochuje, zmieniają się parametry relacyjne. Kiedy ktoś traci kogoś bliskiego, gra uruchamia scenariusz kryzysowy. Kiedy ktoś nie śpi całą noc z bólu, system podnosi poziom obciążenia i po chwili wraca do równowagi.
INPUT ACCEPTED.
PROCESSING.
Klik.
Czas w grze przesuwa się dalej. Postęp zostaje zapisany. Nie ma w tym okrucieństwa. Ale nie ma też współczucia. Jest rozgrywka.
Zatrzymaj się na moment i pomyśl. Co, jeśli Twoje emocje są prawdziwe, ale zostały zaprojektowane jako część doświadczenia? Co, jeśli Twoje poczucie wyboru jest dokładnie tym, co gra musi Ci dać, żebyś chciał iść dalej?
To nie jest myśl całkowicie oderwana od poważnych rozważań.
• Stephen Hawking sugerował, że rzeczywistość może mieć strukturę przypominającą symulację, a pytanie o to, czy świat jest „obliczalny”, przestało być domeną fantastyki, a stało się przedmiotem naukowej refleksji. To nie dowód i nie próba przekonania. To sygnał, że pytanie, które brzmi jak prowokacja, od dawna przestało nią być.
• Nick Bostrom poszedł dalej – sugerował, że jeśli technologia pozwala tworzyć symulowane światy, to statystycznie bardziej prawdopodobne jest, że żyjemy w jednym z nich, niż że jesteśmy w „oryginalnej” rzeczywistości.
Jeśli tak jest, to wszystko, co uznajesz za najbardziej osobiste – Twoje wspomnienia, Twoje poczucie sensu, Twoje decyzje podjęte wbrew innym, Twoje łzy, których nikt nie widział działa dokładnie tak, jak powinno działać.
Wróćmy do Oskara.
Na ekranie jedna postać właśnie się śmieje. Inna boi sie tego, co nadejdzie. Jeszcze inna ma wrażenie, że jej życie się rozpada. Oskar nie reaguje. Zerkając na pasek postępu, bierze kolejny kawałek pizzy. Gra działa płynnie. To go satysfakcjonuje.
Palce poruszają się po klawiaturze. Świat odpowiada natychmiast.
I w tym miejscu pojawia się myśl naprawdę niepokojąca. Nie chodzi o to, że ktoś nami steruje, ani że nasze decyzje nie są nasze. Chodzi o to, że system może odebrać sprawstwo, nie odbierając przeżyć. Wystarczy, że wszystkie możliwe reakcje zostały przewidziane wcześniej. Radość, którą czujesz, jest prawdziwa. Ból jest prawdziwy. Wysiłek, który wkładasz w swoje wybory, jest prawdziwy. Gra nie musi Cię oszukiwać. Wystarczy, że działa.
Oskar patrzy na pasek postępu. Gra przebiega stabilnie. To go uspokaja. Zjada ostatni kawałek pizzy, oblizuje palce i zapisuje stan rozgrywki.
Po drugiej stronie ekranu ktoś właśnie podejmuje decyzję, którą będzie potem nazywał „najważniejszą w życiu”. Ktoś inny mówi, że „nie miał wyboru”. Ktoś jeszcze wierzy, że tym razem zboczył z wydeptanej ścieżki i podjął autonomiczną decyzję.
System przyjmuje wszystko bez komentarza.
Niezależnie od tego, czy świat jest grą, czy tylko działa jak gra, jedno się nie zmienia: konsekwencje zawsze są po stronie postaci.
Nie możesz sprawdzić kodu. Nie możesz zobaczyć mapy w całości. Nie możesz wyjść z rozgrywki.
Po drugiej stronie ekranu Oskar zapisuje stan gry i wyłącza monitor.
A Ty zostajesz tam, gdzie jesteś.
Z decyzją, która właśnie się wydarzyła. Z emocją, która przyszła dokładnie wtedy, kiedy miała przyjść. Z przekonaniem, że to był Twój wybór.
I nawet jeśli świat jest tylko rozgrywką, a wszystkie ścieżki zostały zaprojektowane wcześniej – to Ty poniesiesz konsekwencje następnego kliknięcia.
2 odpowiedzi na “Kto steruje Twoim życiem?”
-
Po angielsku jedna z technik manipulacji to FOMO
PolubieniePolubione przez 1 osoba
-
Dziękuję za komentarz. FOMO zakłada, że istnieje „lepsza opcja”, którą można jeszcze wybrać. Ja poszłam w przeciwną stronę – wszystkie opcje już istnieją, a my i tak musimy przeżyć ich skutki. Wyszło mi raczej anty-FOMO.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
-







Witaj! Twoja opinia jest ważna.