Przez większość życia mówiłam o sobie: „jestem humanistką”. I właściwie nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam. To było po prostu jedno z tych zdań o sobie, które się przyjmuje bez zastanowienia. Tak jak ktoś mówi, że ma słabą orientację w terenie albo nie ma pamięci do nazwisk.
Humanistka. Czyli raczej od słów niż od liczb.
Nie pamiętam nawet, kiedy zaczęłam tak o sobie myśleć. Pewnie jeszcze w szkole. Polski zawsze przychodził mi łatwiej niż matematyka, więc z czasem sama uznałam, że po prostu „nie mam ścisłego umysłu”. I na tym właściwie temat się kończył.
Zadziwiające, jak łatwo człowiek przyzwyczaja się do takich określeń. Najpierw są tylko jakimś skrótem, a później zaczynają działać jak coś pewnego.
„Nie mam talentu do języków”.
„Nie nadaję się do sportu”.
„Nigdy nie umiałam rozmawiać z ludźmi”.
„Nie znam się na komputerach”.
„Jestem chaotyczna”.
„To nie dla mnie”.
Czasem ktoś nam to powiedział. Czasem sami doszliśmy do takiego wniosku po kilku nieudanych próbach. I później już rzadko do tego wracamy. Bo łatwiej uznać, że to część siebie niż znów próbować i ryzykować, że się nie uda.
Ostatnio pomagałam wnuczce, a później wnukowi w matematyce. Najpierw chodziło tylko o pomoc przy zadaniach. Potem coraz częściej siedzieliśmy nad arkuszami egzaminacyjnymi. A któregoś dnia sama zaczęłam je rozwiązywać. I okazało się, że sprawia mi to przyjemność.
Najbardziej zaskoczył mnie nie sam wynik, tylko to, że lubię ten moment dochodzenia do rozwiązania. Siedzenia nad czymś, co na początku wydaje się kompletnie niejasne, aż nagle wszystko zaczyna mieć sens.
Pomyślałam wtedy, że przez tyle lat nawet nie przyszło mi do głowy, żeby to w sobie sprawdzić.
Bo przecież „jestem humanistką”.
I chyba właśnie wtedy pierwszy raz naprawdę dotarło do mnie, jak bardzo człowiek potrafi się zamknąć w jednym zdaniu o sobie.
Najgorsze jest chyba to, że po latach takie etykietki przestają być opinią. Zaczynają wyglądać jak fakty. Nie zastanawiamy się już, czy nadal są prawdziwe. A przecież ludzie się zmieniają. Uczą się inaczej niż kiedyś. Nabierają cierpliwości, odwagi, czasem zwyczajnie dojrzewają do pewnych rzeczy.
Dzisiaj dużo ostrożniej podchodzę do zdań typu: „ja już taka jestem”. Bo coraz częściej myślę, że wielu rzeczy o sobie po prostu jeszcze nie wiemy. I chyba szkoda byłoby przeżyć całe życie, nie sprawdzając, czy to, co o sobie myślimy, nadal jest prawdą.
Jedna odpowiedź na “Jestem humanistką”
-
cos o tym wiem, super
PolubieniePolubione przez 1 osoba







Witaj! Twoja opinia jest ważna.