Lustro po raz drugi

Lustro po raz drugi

Mam pewną słabość do poprawiania tekstów. Lubię moment, w którym wszystko zaczyna się zgadzać – zdania układają się równo, sensy domykają, a kropka na końcu wygląda jak decyzja, a nie przypadek. Problem w tym, że życie rzadko konsultuje ze mną ostateczną wersję.

Dziesięć dni temu opublikowałam tekst o przesądach. Pisałam o tym, że lubimy dopisywać znaczenie do rzeczy, które po prostu się zdarzają: stłuczonego lustra, piątku trzynastego i całego pakietu drobnych sygnałów, które – jeśli się uprzeć – można uznać za zapowiedź katastrofy. Postawiłam kropkę. Uznałam temat za zamknięty.

Najwyraźniej przedwcześnie. Kilka dni później znów stłukłam lustro.

Na moment poczułam coś w rodzaju zakłopotania. Napisać tekst o tym, że przesądy to tylko opowieści, a potem dostarczyć im tak eleganckiego materiału dowodowego – to się rzadko zdarza. Przez chwilę zastanawiałam się, czy dwa zdarzenia w krótkim czasie tworzą wzór. A jeśli tak, to czy jest to ostrzeżenie, czy przycisk reset?

Prawda okazała się jednak prostsza. Byłam zmęczona. Trochę rozkojarzona. Rzeczy kruche zrobiły to, co robią najlepiej – po prostu się potłukły.

I wtedy dotarło do mnie coś znacznie prostszego, niż wszystkie te interpretacje. Stłukłam lustro drugi raz – i świat się nie zawalił.

Przesądy są wygodne. Porządkują chaos, zanim zdążymy się nad nim zastanowić. Dają gotową historię: coś się zaczyna, coś się kończy, coś znaczy więcej.

Tylko że w praktyce wygląda to mniej efektownie. Najpierw upuszczasz jedną rzecz. Kilka dni później – drugą. I jedyne, co naprawdę się powtarza, to dźwięk tłuczonego szkła.

Jeśli ktoś zapyta mnie dziś, czy wierzę w przesądy, odpowiem ostrożniej niż ostatnio. Nie dlatego, że zaczęłam w nie wierzyć. Raczej dlatego, że zaczęłam zauważać, jak łatwo dopisać znaczenie tam, gdzie wydarzyło się po prostu… życie.

Chyba tak samo jest z tekstami – możemy je dopracowywać, wygładzać, przesuwać przecinki, ale życie i tak postara się dopisać własne zakończenie.

I może właśnie dlatego przestałam tak bardzo spieszyć się z kropkami.

Jedna odpowiedź na “Lustro po raz drugi”

  1. Awatar Stanley Maruda

    Ja nigdy nie dopieszczałem tekstów. Jak coś mi wpada do głowy to piszę, po czym klikam OPUBLIKUJ i zdaje sie na oceny innych. Nigdy nie będzie idealnie. W przesądy natomiast nie wierzę, bo wszystko co się schrzaniło w moim życiu było głównie moją zasługą i nadal tak jest 😉

    Polubione przez 2 ludzi

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Jedna odpowiedź na “Lustro po raz drugi”

  1. Awatar Stanley Maruda

    Ja nigdy nie dopieszczałem tekstów. Jak coś mi wpada do głowy to piszę, po czym klikam OPUBLIKUJ i zdaje sie na oceny innych. Nigdy nie będzie idealnie. W przesądy natomiast nie wierzę, bo wszystko co się schrzaniło w moim życiu było głównie moją zasługą i nadal tak jest 😉

    Polubione przez 2 ludzi

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.