Lokator

Lokator

Mieszka ze mną pewien osobnik. Nie płaci czynszu, nie dokłada się do rachunków i nigdy nie wynosi śmieci, za to ma bardzo dużo do powiedzenia.

Jest niewysoki. Nosi dziurawy kapelusz, przykrótkie portki i płócienną koszulę niewiadomego koloru. Trudno ustalić, ile ma lat. Wygląda na siedem i siedemdziesiąt.

Pojawia się zawsze wtedy, gdy zabieram się do czegoś nowego.

– Chcesz to napisać? – pyta głosem Ireny Kwiatkowskiej.

Nie wiem, dlaczego akurat tym głosem. Być może uważa, że dodaje mu autorytetu.

– Chcę.

– A zastanowiłaś się dobrze?

To jego ulubione pytanie. Gdyby drukowano mu wizytówki, miałby je wypisane złotymi literami.

Kiedy napiszę tekst, siada na brzegu biurka i czyta przez ramię.

– Hm.

To „hm” potrafi trwać bardzo długo.

– Co „hm”?

– Nic. Tak sobie myślę.

Najgorsze, że nigdy nie kończy zdania. Pozostawia człowieka sam na sam z własną wyobraźnią, a wyobraźnia, jak wiadomo, jest pracowita i natychmiast zaczyna produkować katastrofy.

Lokator nie ma wielu talentów. Nie umie pisać, nie umie malować, nie umie nawet ugotować porządnej zupy. Za to jest wybitnym specjalistą od przewidywania porażek, które jeszcze nie nastąpiły.

– To się nie uda – oznajmia.

– Skąd wiesz?

– Nie wiem. Ale mam przeczucie.

Muszę przyznać, że przez lata traktowałam go z pewnym szacunkiem. W końcu mieszkał ze mną tak długo. Zakładałam, że skoro wygłasza tyle opinii, musi się na czymś znać.

Dopiero niedawno zauważyłam, że wszystkie jego przepowiednie są mniej więcej tak trafne jak prognoza pogody.

Od tego czasu słucham go uprzejmie.

– Wszyscy zauważą błędy.

– Możliwe.

– Będziesz żałować.

– Niewykluczone.

– Narazisz się na śmieszność.

– To akurat już mi się zdarzało.

Na tym etapie rozmowy zwykle marszczy nos. Nie lubi, gdy człowiek odmawia mu dramatyzmu.

Nadal ze mną mieszka. Nadal pojawia się bez zapowiedzi. Nadal wygłasza swoje uwagi głosem, który pamiętam jeszcze z dzieciństwa.

Ale ostatnio coraz częściej mam wrażenie, że pod tym dziurawym kapeluszem nie kryje się żaden surowy sędzia. Tylko mały chochlik, który panicznie boi się, że zrobię coś odważnego.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.