Paliwa brak

Paliwa brak

Niedawno pożegnałam przyjaciółkę.

Odeszła tak, jak żyła – cicho, z klasą i godnością. Los nie był dla niej łaskawy. Przez lata niosła ciężary, pod którymi wielu ludzi zwyczajnie by się złamało. A jednak nigdy nie uczyniła ze swojego cierpienia waluty. Nigdy nie próbowała kupować nim uwagi, współczucia ani zaangażowania innych.

Jej siła była dyskretna. Nie potrzebowała widowni.

Po jej odejściu została pustka. Ale został też szacunek. Szacunek dla człowieka, który staje twarzą w twarz z losem i niesie swój krzyż bez nieustannego rozgłaszania światu, jak bardzo jest ciężki.

Ale życie, jak to życie, postanowiło pokazać mi też zupełnie przeciwny biegun.

Zderzyłam się z kimś, kto traktował ludzi jak emocjonalne stacje benzynowe. Podjeżdżał na oparach. Tankował uwagę, współczucie, czas i energię. Rzucał obowiązkowe „co u ciebie?”, które było jedynie grzecznościowym voucherem skanowanym przy kasie. Chwilę później rozmowa wracała już na właściwe tory: jego problemów, lęków, dramatów i jego niekończących się kryzysów.

Niektóre osoby pytają „co u ciebie”, bo naprawdę chcą usłyszeć odpowiedź. Inne robią to tylko dlatego, że taki jest regulamin obsługi klienta.

Przez długi czas dawałam się na to nabierać. Gasiłam pożary. Odbierałam wiadomości o każdej porze dnia i nocy. Kiedy pojawiał się kolejny kryzys, rzucałam własne sprawy i biegłam pomagać. Myślałam, że mam do czynienia z człowiekiem w potrzebie.

Ale nie każdy człowiek szukający ratunku chce zostać uratowany. Niektórzy szukają wyłącznie kolejnego źródła zasilania. To pewien sposób funkcjonowania.

U niektórych osób cierpienie zaczyna mocno organizować ich codzienne życie. Drobne trudności urastają do rangi katastrofy, a zwykłe problemy stają się dowodem wyjątkowej krzywdy. Nawet konsekwencje własnych decyzji zaczynają wyglądać jak dramat zesłany przez okrutny świat.

Choroba. Lęk. Trudne dzieciństwo. Niesprawiedliwy szef. Pech. Podły urząd. Nieżyczliwi ludzie. Każde z tych doświadczeń może być prawdziwym cierpieniem. Ale może też stać się paliwem dla historii, która nigdy nie ma zakończenia. Bo im większy dramat, tym większy zbiornik współczucia można napełnić.

Prawdziwe cierpienie znam – miało twarz mojej przyjaciółki. Słabość też nie jest tu problemem. Każdy z nas bywa słaby. Granica zostaje przekroczona dopiero wtedy, gdy cierpienie przestaje być doświadczeniem, a staje się narzędziem. Gdy cudza empatia staje się kartą paliwową bez limitu. Bo o ile łatwiej żyje się wtedy, gdy ktoś inny szuka rozwiązań i ponosi emocjonalne koszty. Ty możesz dalej opowiadać swoją historię.

To bolesne odkrycie, kiedy orientujesz się, że nie zostałaś zaproszona do relacji. Zostałaś zatrudniona jako stacja benzynowa.

Największą porażką byłoby jednak pozwolić, by takie doświadczenia zabiły w człowieku empatię. Nie zamierzam budować muru wokół serca. Empatia sama w sobie nie jest problemem. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy ktoś traktuje ją jak źródło, z którego można czerpać bez końca.

Każda stacja benzynowa prędzej czy później zamyka dystrybutor. A potem zostaje już tylko kartka: „Paliwa brak”.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.