Television showing TVP Info news anchor, "WIADOMOŚCI," and breaking headline "PILNE: DZISIAJ MILIONY LUDZI NIE ZROBIŁY NIC STRASZNEGO." at 20:01

Jaką dobrą wiadomość usłyszałeś dzisiaj? Czy była to informacja, po której pomyślałeś: życie jest piękne, ludzie wspaniali, a świat jednak zmierza w dobrym kierunku? A może po porannym scrollowaniu telefonu doszedłeś do dokładnie odwrotnego wniosku?

Wszyscy doskonale wiemy, że wystarczy otworzyć portal informacyjny i już po chwili dowiadujemy się, że coś wybuchło, ktoś kogoś zaatakował, gdzieś wydarzyła się katastrofa, ceny znowu wzrosły, a politycy po raz kolejny odkryli, że można się ze sobą nie zgadzać jeszcze bardziej niż wczoraj. Telewizji nie oglądam, więc nie będę udawać, że wiem, co tam się dzieje. Podejrzewam jednak, że gdyby świat miał się tam świetnie, nie byłoby to szczególnie dobrym materiałem na wiadomości.

A dzisiaj jest przecież Dzień Dobrych Wiadomości. Święto brzmiące trochę jak żart w czasach, kiedy z każdej strony docierają do nas informacje, które skutecznie odbierają ochotę na poranną kawę.

Tylko dlaczego właściwie tak jest? Dlaczego złe wiadomości mają taką siłę przebicia?

Zła wiadomość ma przewagę już na starcie. Jest coś takiego jak negativity bias, czyli tendencja naszego mózgu do zwracania większej uwagi na rzeczy negatywne. Mówiąc prościej: łatwiej zapamiętujemy coś, co nas przestraszyło, zaniepokoiło lub zdenerwowało, niż coś, co było po prostu miłe.

I właściwie trudno się temu dziwić.

Przez większą część historii ludzkości bardziej opłacało się zauważyć zagrożenie niż zachwycić się widokiem. „O, jaki piękny zachód słońca” było miłym spostrzeżeniem. „Tygrys!” było informacją, z którą warto było coś zrobić. Nasz mózg najwyraźniej do dziś nie dostał aktualizacji. Dlatego wiadomości o katastrofie, wypadku czy zagrożeniu natychmiast przyciągają naszą uwagę. Dobra wiadomość? No cóż. Jeśli wszystko jest w porządku, to… wszystko jest w porządku.

Jest też stara dziennikarska anegdota: „Pies pogryzł człowieka? To żadna wiadomość. Człowiek pogryzł psa? To jest wiadomość”. Brzmi absurdalnie, ale w jednym zdaniu mieści się spora część tego, co sprawia, że coś trafia do wiadomości. Musi być niezwykłe. Musi nas czymś zaskoczyć. Najlepiej, żeby trochę nas przestraszyło albo oburzyło. „Mężczyzna pomógł starszej pani wnieść zakupy po schodach” – miło. „Mężczyzna pomógł starszej pani wnieść zakupy po schodach, a następnie odkrył, że starsza pani jest poszukiwaną od 30 lat złodziejką diamentów” – proszę bardzo. Teraz mamy materiał.

Normalność jest mało medialna. A przecież większość naszego życia to właśnie normalność. Ludzie rano wstają. Idą do pracy. Robią zakupy. Pomagają sobie. Dzwonią do rodziców. Przytulają dzieci. Wyprowadzają psy. Przepuszczają kogoś w drzwiach. Oddają znaleziony portfel. Ktoś komuś pożycza pieniądze. Ktoś inny przez cały dzień jest po prostu przyzwoitym człowiekiem. I nikt o tym nie informuje.

Nie ma czerwonego paska:
PILNE! MIESZKANIEC OSIEDLA ODDAŁ ZNALEZIONY PORTFEL!

Nie ma specjalnego wydania wiadomości:
WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI! DZISIAJ MILIONY LUDZI NIE ZROBIŁY NIC STRASZNEGO!

A przecież to też są wiadomości. Tylko trochę mniej spektakularne.

Media dają nam to, na co reagujemy. A my sami bardzo chętnie tę uwagę im oddajemy. Klikamy. Czytamy. Sprawdzamy komentarze. Wracamy za godzinę, żeby zobaczyć, czy pojawiły się nowe informacje. A potem mówimy: „Mam już dość tych złych wiadomości”. Po czym odświeżamy stronę. I tak powstaje błędne koło. My klikamy w złe wiadomości, bo nas interesują. Media pokazują ich więcej, bo w nie klikamy. A my później mamy wrażenie, że na świecie dzieją się już wyłącznie złe rzeczy. Tymczasem świat prawdopodobnie jest znacznie bardziej nudny. I to akurat może być dobra wiadomość.

Tak sobie myślę, że może dobrych wiadomości wcale nie jest tak mało. Może dobro wcale nie zniknęło, tylko rzadko robi hałas. Nie wywołuje alarmu. Nie potrzebuje czerwonego paska na ekranie. Nie ma pięćdziesięciu komentarzy. Czasami dobra wiadomość to ktoś, kto zatrzymał się przy kimś potrzebującym, choć mógł przejść obojętnie. Zadzwonił do osoby, której dawno nie słyszał. Oddał znalezione pieniądze. Przeprosił. Wybaczył. Albo po prostu ktoś, kto miał fatalny dzień i mimo wszystko nie był niemiły dla innych.

To dzieje się codziennie. Tylko nie trafia na główną stronę. Dlatego może Dzień Dobrych Wiadomości jest całkiem niezłym pomysłem. Nie po to, żeby przez 24 godziny udawać, że świat jest idealny. Nie po to, żeby zakleić wszystkie wiadomości o wojnach, katastrofach i ludzkiej głupocie zdjęciem z kotkami. Po to, żeby przez jeden dzień spróbować zauważyć również to, co zwykle uchodzi naszej uwadze.

Bo wiadomość nie jest obrazem całego świata. Jest tylko tym fragmentem rzeczywistości, na którym ktoś postanowił skupić naszą uwagę. A skoro przez cały rok ktoś podsuwa nam to, co złe, straszne i oburzające, to może 8 września zróbmy mały eksperyment. Poszukajmy tego, co dobre. Bez czerwonego paska. Może ktoś dzisiaj zrobił coś dobrego. Może ktoś komuś pomógł. Może coś się udało. Może wydarzyło się coś, co nie zmieni świata, ale zmieniło czyjś dzień. I to też jest wiadomość. Tylko trzeba ją jeszcze zauważyć.

Jaką więc dobrą wiadomość usłyszałeś dzisiaj? Jeśli żadnej nie pamiętasz, rozejrzyj się. Może właśnie jakaś wydarzyła się obok. Tylko nie ma nagłówka: „PILNE”.

P.S. Dla porządku dodam, że dzisiaj również obchodzimy Dzień Marzyciela, Światowy Dzień Wellbeingu, Międzynarodowy Dzień Alfabetyzacji oraz Światowy Dzień Fizjoterapii.

2 odpowiedzi na “Dzień Dobrych Wiadomości, czyli świat nie jest taki zły”

  1. Awatar darcologic

    Pełna zgoda co do tego, że złe wiadomości lepiej się sprzedają i dlatego dominują. No cóź? Nie ma na to rady.
    Mnie rozwaliło coś takiego: ‚W Warszawie murzyn pobił Ukraińca. Policja ma problem, nie wiedzą kogo posadzić 😊 Prokuratorzy nie są gotowi na incydent bez udziału Polaków’.

    Nie wiem, czy to dobra, czy zła wiadomość 😊

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Awatar Małgorzata Gromuł

      Twój komentarz to idealny dowód na to, o czym pisałam!🙂 Gdyby nagłówek brzmiał: „Mężczyzna popchnął mężczyznę’, nikt by w to nie kliknął. Ale dodajmy narodowość, dorzućmy prokuraturę i nagle robi się z tego medialny samograj.
      Czy to dobra wiadomość? Chyba taka, że czarny humor to nasza jedyna tarcza przed poranną dawką wiadomości!🙂

      Polubione przez 1 osoba

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.