Žuta Tetris arcade screen showing shoe pieces, level 8, and score 12540

Dzisiaj jest Światowy Dzień Bez Samochodu. I muszę przyznać, że nam zdarza się obchodzić go częściej niż przez jeden dzień w roku.

Nie dlatego, że jesteśmy szczególnie zaangażowani w ochronę środowiska. Nie dlatego, że postanowiliśmy ograniczyć emisję spalin, choć to oczywiście jest niezwykle ważne. I nawet nie dlatego, że nagle odkryliśmy w sobie wielką miłość do komunikacji miejskiej.

Po prostu coraz częściej podejmujemy decyzję:

– Jedźmy bez samochodu, bo potem nie będzie gdzie zaparkować.

W Warszawie zarejestrowanych jest około 1,5 miliona samochodów, a każdego dnia do miasta wjeżdżają kolejne setki tysięcy. Na potrzeby tego tekstu postanowiłam sprawdzić, ile właściwie miejsca potrzeba, żeby wszystkie te samochody gdzieś się zmieściły. Okazało się, że gdyby ustawić je zderzak w zderzak, jeden za drugim, na wszystkich warszawskich drogach, 2856 kilometrów ulic wystarczyłoby na około 656 tysięcy samochodów.

Tyle że to tak wygląda tylko na papierze. A potem do gry wchodzi rzeczywistość: skrzyżowania, przystanki, zakazy, słupki, wjazdy, wyjazdy. I cała masa innych rzeczy, które mają tę irytującą właściwość, że zajmują miejsce, na którym samochodu jednak nie można postawić.

Wciskamy więc samochody tam, gdzie jeszcze zostało trochę miejsca. To trochę zaczyna przypominać Tetris. Tyle że w tej wersji klocki nie znikają. Przeciwnie. Codziennie dochodzą nowe. Kiedy jeden uda się gdzieś wcisnąć, zaraz pojawia się następny.

A kiedy wszystkie ruszą, pojawiają się korki. W godzinach szczytu samochody w Warszawie poruszają się średnio z prędkością 18–24 km/h. W niektórych miejscach jest jeszcze wolniej.

Na potrzeby tego tekstu postanowiłam też sprawdzić, ile czasu właściwie spędzamy w warszawskich korkach. Okazało się, że kierowcy tracą w nich średnio około 113 godzin rocznie. Ponad cztery i pół dnia.

Jak widać, na potrzeby tego tekstu można się dowiedzieć rzeczy, których człowiek wcale nie potrzebuje wiedzieć.

Problem z samochodem nie kończy się niestety wtedy, kiedy uda się nim dojechać do domu. Wtedy zaczyna się kolejny etap: parkowanie. Czasem człowiek krąży przez pięć ulic, potem sześć, potem jeszcze jedną, nim znajdzie miejsce. W końcu jest. Daleko, ale jest. Wysiadamy więc z poczuciem małego zwycięstwa.

A następny dzień rozpoczynamy grą terenową „Znajdź auto”.

• Poziom pierwszy: przypomnij sobie, gdzie było wczoraj.

• Poziom drugi: ustal, czy to na pewno ta ulica.

• Poziom trzeci: nie pomyl go z innym srebrnym samochodem, których na tej ulicy jest tylko siedemnaście.

Podróż samochodem stała się potężnym przedsięwzięciem logistycznym. Zaczęliśmy planować nie tylko, dokąd jedziemy, ale też gdzie zostawimy samochód.

Warszawa trochę zmusiła nas do ekologii, czy tego chcemy, czy nie.

Przypomniała mi się pewna nauczycielka, która głosem nieznającym sprzeciwu oznajmiała:

– Szkoła organizuje rajd dla chętnych. Cała klasa bierze udział.

I chyba tak właśnie wygląda warszawska ekologia. Dla chętnych. Cała klasa bierze udział.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.