Close-up brown eye reflecting a tropical beach and turquoise sea

Dzisiaj jest Dzień Stylistów Rzęs i Światowy Dzień Morza.

Przyznam, że kiedy zobaczyłam te dwa święta obok siebie, przez chwilę pomyślałam, że kalendarz nietypowych świąt zaczyna się ze mną droczyć.

Rzęsy i morze.

Jedno mogę zobaczyć w lustrze. Drugie zajmuje kawał świata. Jedno można sobie zrobić. Drugie można co najwyżej odwiedzić.

Z usług stylistów rzęs nigdy nie korzystałam. Z morza wręcz przeciwnie. Chociaż dawno mnie tam nie było.

I właśnie teraz, kiedy to piszę, zaczynam za nim tęsknić. Za tym momentem, kiedy człowiek wychodzi na plażę i widzi coś tak wielkiego, że przez chwilę własne problemy robią się trochę mniejsze.

Chociaż nie wiem, czy morze naprawdę zmniejsza problemy. Może po prostu daje nam na chwilę inne zajęcie. Bo trudno jednocześnie przejmować się mailem, rachunkiem, terminem i tym, czy zdążymy przed zachodem słońca.

Ale wróćmy do święta.

Bo o ile Dzień Stylistów Rzęs jestem w stanie sobie wyobrazić, o tyle zaczęło mnie zastanawiać, po co właściwie mamy Światowy Dzień Morza. Przecież morze nie potrzebuje urodzin i laurek. Ani tego, żebyśmy raz w roku powiedzieli: „Ale jesteś piękne”.
Nie wiedziałam. Doczytałam.

To święto ma zwracać uwagę na sprawy, o których raczej nie myślimy, kiedy leżymy na plaży. Na ochronę środowiska morskiego. Na bezpieczeństwo żeglugi i ludzi, którzy pracują na morzu. Na transport morski, dzięki któremu każdego dnia przemieszczają się towary, bez których funkcjonowanie naszego świata wyglądałoby zupełnie inaczej.

Czyli morze, które znamy z wakacji, jest tylko jedną z jego wersji. Ta druga jest mniej fotogeniczna. Nie ma zachodu słońca, piasku w butach ani lodów jedzonych na promenadzie. Jest za to ogromny ekosystem i jedna z najważniejszych dróg transportowych świata.

Nagle zestawienie z rzęsami zaczęło mi się podobać jeszcze bardziej.

Bo pierwsza myśl jest taka, że mamy tu rzeczy kompletnie nieporównywalne. Morze – ważne. Rzęsy – błahe. Morze – sprawa globalna. Rzęsy – sprawa lokalna. Nawet bardzo lokalna. Na własnej twarzy.

Morze wpływa na klimat, gospodarkę i życie milionów ludzi. Rzęsy wpływają najwyżej na to, czy rano podobam się sobie w lustrze. I właściwie dlaczego od razu zakładamy, że jedno jest ważniejsze?

Oczywiście nie twierdzę, że moje rzęsy mają wpływ na światowy handel. Byłoby to dość niepokojące. Mam po prostu wrażenie, że bardzo często uznajemy za ważne przede wszystkim to, co jest duże, poważne i użyteczne.

A życie to przecież także muzyka, której słuchamy po raz setny, kąpiel, kiedy nikt przez chwilę niczego od nas nie chce. Rozmowa z kimś bliskim. Rzęsy, jeśli ktoś lubi mieć zrobione rzęsy. I morze, jeśli ktoś za nim tęskni.

Ja akurat tęsknię.

I chyba właśnie dlatego dzisiejsze święto morza zrobiło mi większą przyjemność, niż się spodziewałam. Bo przypomniało mi nie tylko o tym, że morze jest ważne dla świata. Przypomniało mi, że jest ważne także dla mnie.

Nie dlatego, że rozumiem wszystko, co się z nim wiąże. Ani dlatego, że mam szczególną wiedzę o ekosystemach czy transporcie morskim. Po prostu kiedy jestem nad morzem, coś we mnie zwalnia. I wcale nie muszę tego specjalnie uzasadniać.

Nie wszystko, co jest dla nas ważne, musi mieć wielkie znaczenie dla świata. Niektóre rzeczy wystarczy, że mają znaczenie dla nas.

Rzęsy też mogą. Morze również.

Witaj! Twoja opinia jest ważna.

Od akapitu, od słowa, od serca

Witaj na mojej stronie. W miejscu, gdzie słowa mają znaczenie.

Pisanie to dla mnie przede wszystkim pasja i sposób wyrażania siebie. To ważna część życia. Uwielbiam czas, kiedy mogę zatrzymać myśli, podzielić się refleksjami i opowiedzieć historie, które noszę w sercu.

Tu znajdziesz opowieści o codzienności, o życiu, które czasem jest pełne nadziei, a czasem nieźle daje w kość. To przestrzeń szczerości i prawdy, bez zbędnych ozdobników.

Na tej stronie będę też dzielić się swoją twórczością – opowiadaniami, bajkami, wierszami i książkami, które powstają na moim biurku.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Niech słowa połączą nas w tym, co najważniejsze.